37 Bal Żeglarza

Bal żeglarza mamy juz za sobą a bawiliśmy sie juz po raz czwarty w goscinnych progach Restauracji Uniwersyteckiej w Bydgoszczy przy ul.Andersa.

bal2011.gif

Na bal przybyli żeglarze z różnych stron Polski m.in.z Wroclawia, Włoclawka, Warszawy, Płocka, Torunia, Koronowa. Bawiło się łącznie 180 żeglarzy, sympatyków, przyjaciół, wodniaków, turystów zrzeszonych w PTTK. Liczną grupą bawili się żeglarze z Przystani Rodzinnej Tazbirowo, YKP, Romet, Towarzystwa Przyjaciół Harcerstwa,oraz liczna rzesza żeglarzy niezrzeszonych i żeglarze z WKŻ Pasat. Był to już 37 bal zorganizowany przez WKŻ Pasat.W organizację balu bardzo zaangażowane były koleżanki Agnieszka Przepierska i Dorota Krupska. Bal prowadziła Agnieszka Przepierska i Wojtek Kasprowicz, który przygotował niesamowite atrakcje,nie tylko zeglarskie. Jedną z atrakcji balu był tort z akcentem żeglarskim. Każdy z uczestników brał udział w losowaniu nagród rzeczowych ufundowanych przez sponsorów. Do tańca wspaniale grał zespół Wiking Players z Wiesławem Nowickim na czele. Balem zapoczątkowaliśmy obchody 45 -lecia klubu.  

Podobne wpisy

  • |

    Relacja z Regat Pamięci 2022

    W dniach 10 – 11 września 2022 roku w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim rozegrano XXII już edycję Regat Pamięci poświęconych pamięci znanych bydgoskich żeglarzy, którzy odeszli na wieczną wachtę. Głównym organizatorem regat w tym roku był Oddział Żeglarski PTTK „Pasat”.  Współorganizatorami były Bydgoski Klub Żeglarski oraz Klub Żeglarski Wind Koronowo. Patronat nad regatami objął prezes ENEA Nowa Energia Krzysztof Czaban, który ufundował puchary w Wyścigu o Błękitną wstęgę Zalewu Koronowskiego oraz upominki rzeczowe dla zdobywców miejsc 1-3 w poszczególnych klasach. Puchary ufundowały także wszyscy współorganizatorzy.

    Do regat zgłosiły się 34 jachty (87 uczestników) w klasach: T-1, T-2, T-3, Omega, Finn i Wolna.

    10 września przywitał nas wyjątkowo nieżeglarską pogodą – brakiem wiatru, ale za to z deszczem. Po uroczystym rozpoczęciu, podczas którego odczytano listę ponad 60 nazwisk działaczy żeglarskich, którzy odeszli na wieczną wachtę; komandorzy klubów i zaproszeni goście udali się na Rejs Pamięci statkiem NIVA, podczas którego tradycyjnie rzucono na wodę wieniec. Niestety brak wiatru spowodował, że uczestnicy regat czekali na brzegu. Po godzinie 13.00 sędzia główny Patryk Romanowski zadecydował o starcie. Przy słabym wietrze udało się rozegrać tylko jeden wyścig.

    W sobotni wieczór uczestnicy regat spotkali na żeglarskiej biesiadzie przy szantach granych przez zespół Własny Port. 

    11 września pogoda zdecydowanie się poprawiła i wyścig o Błękitną Wstęgę Zalewu Koronowskiego i Puchar Prezesa ENEA Nowa Energia odbył się bez przeszkód. Trasa wyścigu rozstawiona została pomiędzy Pieczyskami a Wielonkiem. W międzyczasie zawodnicy klasy Finn rozegrali 4 krótkie wyścigi, które zaliczone zostały do klasyfikacji dla klasy Finn.

    W wyścigu o Błękitną Wstęgę sklasyfikowano 17 jachtów:

    MiejsceSternikKlubNazwa jachtu
    1Adam NiedźwiedzkiBKŻ BydgoszczGAWRA
    2Mariusz ChyłaWINDNUCHA 2
    3Bartłomiej PomianowskiNiezrzeszonyAYER5
    4Szymon BiałyWINDPaskuda
    5Mirosław RygielskiPASAT0 REM III
    6Marek BonkWINDMarbo
    7Marek MarzecATOS Sailing TeamTES 678BT
    8Bartłomiej BiałyWINDOleńka
    9Dawid PierzchalskiATOS Sailing TeamFortuna 23
    10Rafał BurzychNiezrzeszonyTarantula
    11Jacek SzymańskiNiezrzeszonyEWI
    12Jacek ŻelisławskiATOS Sailing TeamTES 678BT
    13Jacek ChomickiATOS Sailing TeamTES 678BT
    14Maciej StrzałaPASATBiała Ostróda
    15Agnieszka KowalskaPASATINEZ
    16Wojciech SzeflerATOS Sailing TeamFortuna 23
    17Wiesław PaterskiNiezrzeszonyEnterprise

    Wyniki w poszczególnych klasach:

    klasa: T-1

    MiejsceSternikKlubNazwa jachtu
    1Jacek SzymańskiNiezrzeszonyEWI
    2Wiesław PaterskiNiezrzeszonyEnterprise
    3Agnieszka KowalskaPASATINEZ
    4Michał GórkoPASATBD482

    klasa : T-2

    MiejsceSternikKlubNazwa jachtu
    1Marek MarzecATOS Sailing TeamTES 678BT 1
    2Marek BonkWINDMarbo
    3Marcin KuraśATOS Sailing TeamCharlie
    4Jacek ŻelisławskiATOS Sailing TeamX
    5Dawid PierzchalskiATOS Sailing TeamII
    6Michał SzajówkaATOS Sailing TeamIII
    7Wojciech SzeflerATOS Sailing TeamI
    8Jacek ChomickiATOS Sailing TeamXII

    klasa : T-3

    MiejsceSternikKlubNazwa jachtu
    1Adam NiedźwiedzkiBKŻ BydgoszczGAWRA
    2Bartłomiej PomianowskiNiezrzeszonyAYER5
    3Mariusz ChyłaWINDNUCHA 2
    4Szymon BiałyWINDPaskuda
    5Mirosław RygielskiPASATREM III
    6Bartłomiej BiałyWINDOleńka
    7Rafał BurzychNiezrzeszonyTarantula

    klasa: Omega

    MiejsceSternikKlubNazwa jachtu
    1Jacek LaskowskiPASATKOGA
    2Maciej StrzałaPASATBiała Ostróda
    3Sebastian FischerPASAT3

    klasa: Finn

    MiejsceSternikKlubNazwa jachtu
    1Ryszard Mrozek-GliszczyńskiCHKŻ13
    2Sebastian KnasieckiBKŻ BydgoszczPOL-46
    3Stefan KalinowskiNiezrzeszonyPOL-380
    4Michał WieszokNiezrzeszonyBlue Marlin
    5Tomasz KnasieckiBKŻ BydgoszczPOL-24
    6Grzegorz StępkowskiPASATPOL-18
    7Dariusz KozłowskiPASAT71
    8Grzegorz WałęsaNiezrzeszonyPOL-38
    9Filip DrużkowskiBKŻ Osielsko53
    10Sławomir SzymkowiczNiezrzeszonySagitarius

    Po godzinie 15 odbyło się uroczyste wręczenie pucharów i dyplomów i upominków ufundowanych przez patrona regat.

    Komandor OŻ PTTK Pasat Mariusz Sulewski podziękował sponsorom współorganizatorom oraz komisji regatowej za organizację regat, a uczestnikom za bezpieczną i sportową rywalizację. Komandor KŻ WIND Wiesław Gancarek zaprosił wszystkich żeglarzy na kolejną 23 edycję Regat Pamięci w przyszłym roku na przystań w Romanowie. Swoje wsparcie dla kontynuowania tradycji upamiętnienia zmarłych żeglarzy corocznymi regatami zadeklarowali również Prezes ENEA Nowa Energia Krzysztof Czaban oraz Prezes Kujawsko Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego Katarzyna Domańska. Zatem do zobaczenia na kolejnych Regatach Pamięci, oby tylko lista odczytywanych się nie wydłużała.

  • 40 Regaty Wojskowe 2010

    15 sierpnia 2010r w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim z okazji dnia Wojska Polskiego rozegrane zostały XL Wojskowe Regaty Żeglarskie o Puchar Kierownika Klubu Pomorskiego Okręgu Wojskowegoi i Prezesa Oddziału PTTK. Organizatorem regat, jak co roku, był Wojskowy Klub Żeglarski „Pasat”.

    reg20101.jpg

    W regatach uczestniczyło ok. 60 żeglarzy na 22 jachtach. O godz 11.00 przy pięknej żeglarskiej pogodzie i wietrze wiejącym w granicach 2 – 3 stopni w skali Beauforta zozegrane zostały pierwsze wyścigi. Sędzią Głównym zawodów  była  Agnieszka Reiwer – Przepierska.

    Rozegrano trzy punktowane wyścigi w klasach: Omega, Orion, T-1, T-2, T-3 oraz Open. Oddzielnie w ramach Ogólnopolskich Regat Młodzieżowych  klasyfikowane były załogi młodzieżowe startujace w klasach Omega i Orion. Załogi te w większości składały się z uczestników obozów żeglarskich organizowanych przez WKŻ Pasat. Regaty przebiegały bezpiecznie w sportowej atmosferze. Po zakończeniu wyscigów uczestnicy mogli posilić się wojskową grochówką. Krótko po godzinie 17.00 Prezes Oddziału PTTK Edward Kozanowski, z-ca Kierownika Klubu POW Krzysztof Chlebosz oraz Komandor WKŻ Pasat Andrzej Krupski wręczyli zwycięzcom w poszczególnych klasach puchary, dyplomy i upominki.   Wyniki regat w poszczególnych klasach:

    Regaty Młodzieżowe Klasa OMEGA

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    1  WKŻ Pasat  zielona  Myk Agata 
    Palmowska Nicole 
    Gronkowski Przemysław 
    1  2  1  4  I  
    2  WKŻ Pasat  bd-585  Błażejewska Zuzanna 
    Garbaczewska Adrianna 
    Drążkowski Wiktor 
    2  1  3  6  II  
    3  WKŻ Pasat  bd-515  Martynelis Jakub 
    Kantorska Karolina 
    Rydziewska Marta 
    3  3  2  8  III  
    4  WKŻ Pasat  Ula  Pieńkowska Kamila 
    Lewandowska Urszula 
    Goralewski Michał 
    5  4  4  13  IV  
    5  WKŻ Pasat  bd-303  Wiczyński Wacław 
    Kirejczyk Marcin 
    Gładykowska Aneta 
    4  5  5  14  V  

    Regaty Młodzieżowe Klasa ORION

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    1  WKŻ Pasat  bd-318  Kuźniar Patryk 
    Miąskowski Cyryl 
    Krzyśka Arkadiusz 
    1  1  1  3  I  

    Klasa OMEGA

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    1  BKŻ  pol-66  Grajewski Tadeusz 
    Grajewski Adam 
    Kowalski Michał 
    2  1  1  4  I  
    BKŻ pol-129 Kalinowski Stefan  
    Kalinowski Mikołaj
    II 
    3  WKŻ Pasat  Cicha  Poziomek Marcin 
    Tyzo Anetta 
    Śledziński Artur 
    3  3  3  9  III  

    Klasa Orion

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    1  WKŻ Pasat  bd-475  Łażewski Marcin 
    Sulewski Mariusz 
    Pilarska Kinga 
    1  1  1  3  I  
    2  WKŻ Pasat  bd-21  Bielun Zenon 
    Bielun Henryk 
    Smyk Janusz
    2  2  2  6  II  

    Klasa OPEN

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    WKŻ Pasat pol-7 Galor Romuald 
    Galor Krystyna 
    BKŻ 223 Myk Krzysztof 
    Myk Krystyna 
    II 

    Klasa T-1

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    1  KŻ Wind  c-600   Busse Kazimierz 
    Skibiński Dawid 
    Skibińska Wiktoria 
    1  1  1  3  I  
    2  WKŻ Pasat  Jażan  Huss Janusz 
    Kleydziński Wojciech 
    Kleydziński Patryk 
    2  2  2  6  II  

    Klasa T-2

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    1  WKŻ Pasat  pol-5159  Rygielski Mirosław 
    Rygielski Wojciech 
    Szałański Tadeusz 
    1  1  1  3  I  
    2   WKŻ Pasat   va-852   Kuźniar Zbigniew 
    Kuźniar Izabella 
    Palmowska Joanna 
    Palmowski Tomasz 
    2   2   2   6   II   

    Klasa T-3

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię  wyścig 1wyścig 1wyścig 1punktymiejsce
    Tazbirowo I2806 Dudziak Adam 
    Dudziak Sebastian 
    2   Tazbirowo   Pani Zło  Skoczylas Andrzej 
    Skoczylas Danuta 
    Młynarczyk Dariusz 
    Młynarczyk Anna 
    2   1   2   5   II   
    3   niezrzeszeni   Kolanko   Kowalski Mariusz 
    Kowalski Bartosz 
    Iwański Dominik 
    Ronaldowski Adrian 
    3   3   3   9   III   
    WKŻ Pasat bd-548 Bartnik Mieczyslaw 
    Kowalska-Bartnik Agnieszka 
    12 IV 

    Specjalny puchar otrzymał najszybszy zawodnik całych regat Jerzy Nagórski z MKS Spartan Samociążek startujący w klasie windsurfing.

    Puchar dla najliczniej reprezentowanego klubu przypadł Wojskowemu Klubowi Żeglarskiemu Pasat. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do sprawnej organizacji imprezy, szczególnie Agnieszce Przepierskiej, Tadeuszowi Mrozek, Piotrowi Lawer, ratownikom WOPR, policjantom z posterunku Polcji Wodnej w Pieczyskach. Zapraszamy wszystkich do udziału w przyszłorocznych regatach wojskowych.              

  • Regaty Wojskowe 2009

    15 sierpnia 2009r w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim z okazji dnia Wojska Polskiego rozegrane zostały XXXIX Wojskowe Regaty Żeglarskie o Puchar Kierownika Klubu Pomorskiego Okręgu Wojskowegoi i Prezesa Oddziału PTTK. Organizatorem regat był Wojskowy Klub Żeglarski „Pasat”.

    regaty1.jpg

    W regatach uczestniczyło ok. 100 żeglarzy na 32 jachtach. O godz 11.00 przy pięknej żeglarskiej pogodzie i wietrze wiejącym w granicach 3 – 4 stopni w skali Beauforta zozegrane zostały pierwsze wyścigi. Sędzią Głównym zawodów  była  Agnieszka Reiwer – Przepierska pomocniczym Mariusz Sulewski. Rozegrano trzy punktowane wyścigi w klasach: Omega, Orion, T-1, T-2, T-3 oraz Open. Oddzielnie w ramach Ogólnopolskich Regat Młodzieżowych  klasyfikowane były załogi młodzieżowe startujace w klasach Omega i Orion. Załogi te w większości składały się z uczestników obozów żeglarskich organizowanych przez WKŻ Pasat. Regaty przebiegały bezpiecznie w sportowej atmosferze, jeśli  nie liczyć jednej kolizji pomiędzy uczestnikami w klasie Omega zakończonej uszkodzeniem łodzi. 

    Wyniki regat w poszczególnych klasach:


      klasa Omega ( Regaty Młodzieżowe )

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1   WKŻ Pasat   bd-303   Kowalik Jakub
    Ręczmin Zofia
    Klejner Monika
    Zaorski Filip
    1   1   1   3   I   
    2   WKŻ Pasat   bd-585   Szymonik Bartosz
    Osowczyk Hubert
    Pietraszak Miłosz
    Lewandowski Jakub
    2   3   3   8   II   
    3   WKŻ Pasat   bd-763   Zbrojewski Bartosz
    Filanowicz Tomasz
    Jedkie Maciej
    Kruszczyńska Aleksandra
    3   2   4   9   III   
    4  WKŻ Pasat  Cicha  Wroński Piotr
    Osowczyk Paweł
    Bednarski Miłosz
    4  4  2  10  IV  
    5   WKŻ Pasat   BD-515   Węcel Marcin
    Gawłowski Adam
    Jarczak Katarzyna
    Węcel Jan
    6   5   5   16   V   

    Klasa ORION Regaty Młodzieżowe

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  WKŻ Pasat  bd-475  Łażewski Marcin
    Marzecki Ignacy
    Ciborski Michał
    1  1  1  3  I  
    2  WKŻ Pasat  bd-21  Urbański Marcin
    Niewczas Agata
    Rusiecka Aleksandra
    2  2  3  7  II  
    3  WKŻ Pasat  b/n zielony  Mielczarski Rafał
    Kuźniar Robert
    Kieruzal Maciej
    3  5  2  10  III  
    4  WKŻ Pasat  bd-317  Gomoła Piotr
    Szymonik Radek
    Łączyński Michał
    4  3  4  11  IV  

    Klasa OMEGA

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  WKŻ Pasat  bd-1113  Wieszok Michał
    Grzybowski Michał
    Szmelter Paweł
    1  2  1  4  I  
    2  WKŻ Pasat  bd-762  Kuźniar Melisa
    Matuszak Dominika
    Kuźniar Patryk
    2  4  3  9  II  
    3  WKŻ Pasat  bd-225  Dylewski Tomasz
    Mojżeszek Michał
    Bielun Zenon
    3  3  5  11  III  

    Klasa T-1

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    WKŻ Pasat pol-4401 Laskowski Jacek
    Kossakowska Marta
    2   KŻ Wind   c-600 Joanna   Busse Kazimierz
    Skibiński Paweł
    Skibiński Dawid
    Skibińska Wiktoria
    1236II   
    3  WKŻ Pasat  pegaz 620  Pieńkowska Kamila
    Meller Marta
    Pieńkowski Rafał
    44210  III  
    WKŻ Pasat ve-1900 Fiutowski Wiesław
    Smyk Janusz
    11IV 
    5  WKŻ Pasat  Gazbud V  Szpera Karol
    Szpera Bogusław
    Kałyszyński Michał
    55414V  

    Klasa T-2

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    Tazbirowo Magic Dudziak Adam
    Jankowski Arkadiusz
    2  WKŻ Pasat  pol-5159  Rygielski Mirosław
    Rygielski Wojciech
    Rygielski Maciej
    2  2  2  6  II  
    BKŻ Kropeczka Piechocki Maciej
    Piechocki Wojciech
    III 
    4  BKŻ  Shark  Kapalka Janusz
    Fogiel Andrzej
    Pastwa Krzysztof
    4  4  4  12  IV  
    5   WKŻ Pasat   Epitafium   Mrozek Tadeusz
    Mrozek Bożena
    Swat Andrzej
    Swat Alicja
    6   6   6   18   V   

    Klasa T-3

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    BKŻ RZ-376 Jarosz Andrzej
    Przybył Marcin
    BKŻ Rafpol Rafał Rafalski
    Konek Łukasz
    II 
    3  niezrzeszony  TO-981  Papierski Jerzy
    Papierski Tomasz
    Papierska Małgorzata
    2  3  4  9  III  
    4  WKŻ Pasat  Nova II  Warmbier Marcin
    Ciesielski Grzegorz
    Płoszyński Dawid
    5  4  3  12  IV  
    5   16BŻDH   Mors RT   Watola Krzysztof
    Biały Szymon
    Sikora Katarzyna
    Walczyk Paweł
    4   5   5   14   V   
    6   WKŻ Pasat   Ayer 3   Pomianowski Bartosz
    Pomianowski Jakub
    Pomianowski Wojciech
    Puchowska Agata
    6   6   6   18   VI   

    Klasa OPEN

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    BKŻ 6748 Myk Krzysztof
    Myk Krystyna
    2BKŻFinnMyk Alina2226II
    3BKŻEuropaMyk Agata3339III
    4WKŻ PasatOK. DinghyKowalski Bartosz55515IV


    Po sportowych wrażeniach, wieczorem uczestnicy regat bawili się przy ognisku przy muzyce bydgoskiego barda Leonarda Luther oraz Macieja Cichańskiego.

    Składamy wyrazy podziękowania tym wszystkim, którzy przyczynili się do sprawnego przeprowadzenia regat – w szczególności: Agnieszce Przepierskiej, Mariuszowi Sulewskiemu, Krzysztofowi Laskowskiemu, Leonardowi Luther, Maciejowi Cichańskiemu, ratownikowi Mieczysławowi Bartnikowi, policjantom z posterunku Policji Wodnej w Pieczyskach. 

  • Obozy 2010 za nami

    W dniu 08 sierpnia 2010 zakończyły się tradycyjne młodzieżowe obozy żeglarskie w Pieczyskach. Jak co roku odbyły się 2 turnusy. Na pierwszym turnusie uczestniczyło około 50 osób, na drugim około 30 uczestników.

    W I turnusie brały udział 3 odrębne grupy uczestników: Najmłodsza grupa w wieku 10 -12 lat szkoliła się z podstaw żeglarstwa, marynistyki i zabaw żeglarskich pod nadzorem instr. żegl.  Doroty Chiberskiej.  

    Grupa szkoleniowa (powyżej 12 lat) szkolona była na stopień żeglarza jachtowego na jachtach typu Omega. Grupa była podzielona na 4 wachty, za których wyszkolenie odpowiadali instruktorzy żeglarstwa:

    I – Tadeusz Wierczewski

    II – Dariusz Palmowski

    III – Rafał Kuć

    IV – Michał Ługowski

    Do egzaminu przystąpiło 20 uczestników, nie zdał tylko jeden.

    Grupa turystyczna (patentowa) składająca się z uczestników posiadających już stopień żeglarza  jachtowego, którą prowadzili instr. żegl. Olo Kunicki i mł. instr. żegl. Melisa Kuźniar, brała udział w doskonaleniu żeglarskim, regatach, trzech kilkudniowych rejsach po wodach Zalewu Koronowskiego. Nowością w tym roku było ćwiczenie zachowania się załogi podczas wywrotki jachtu i stawiania wywróconej łodzi. Grupa turystycznaja zwykle przygotowała również Neptunalia dla wacht szkoleniowych.

    Na drugim turnusie uczestniczyły dwie grupy: szkoleniowa i turystyczna.  W grupie szkoleniowej na stopień żeglarza jachtowego cztery wachty prowadzone były przez instruktorów żeglarstwa:  I – Tadeusz Wierczewski  II – Stanisław Przędzielewski  III – Joanna Stocka  IV – Janusz Cichański  Do egzaminu przystąpiło 18 uczestników, nie zdał tylko jeden. Grupa turystyczna, której opiekunem był instr. żegl. Olo Kunicki była prowadzona w takim samym zakresie szkoleniowym i turystycznym jak na I turnusie.  

    Nad całością na obu turnusach czuwała Komendant Obozu Małgorzata Kunicka. Cierpliwie zmagała się z licznymi kontrolami inspirowanymi przez „życzliwych ludzi”. Kontrole te, jak zwykle na naszych obozach,  potwierdziły wysoką jakość i zgodność z przepisami prowadzonych obozów, a zarzuty okazywały się bezpodstawne.

    Pod nadzorem całej kadry były organizowane po zajęciach ogniska, dyskoteki, wielobój żeglarski, regaty na wiosłach, gry sportowe i konkursy. Zakończenie każdego z turnusów uświetnił także koncert szant w wykonaniu Macieja Cichańskiego. Nad całością szkolenia czuwał KWŻ – kapitan jachtowy Janusz Cichański. Również osoby odpowiedzialne za opiekę medyczną, ratownictwo, czystość sanitarną i zabezpieczenie techniczno-bosmańskie wypełniły swoje obowiązki bez zarzutu.

    Relację opracował J. Cichański 

  • Relacja z Młodzieżowego Rejsu Morskiego

     W dniach: 26.06 2010 – 10.07.2010 odbył się I Młodzieżowy Rejs Morski Kopenhaga 2010.

    Jacht: s/y Dar Świecia PZ-2317, szkuner sztakslowy, powierzchnia ożaglowania 74 m2

    Trasa rejsu (odwiedzone porty): Gdańsk – Hel – Ronne – Ystad – Falsterbokanal – Kopenhaga – Allinge – Svaneke – Łeba – Gdańsk.

    Przebytych mil morskich: 559

    Godzin pływania: 174,5 (w tym 134,5 pod żaglami i 40 na silniku)

    Idea tego rejsu powstała już ponad rok wcześniej, ale ze względu na problemy z wyczarterowaniem odpowiednio dużego jachtu za odpowiednio przystępną cenę na realizację przyszło trochę poczekać. Na początku było szkolenie: obozy żeglarskie, które WKŻ Pasat organizuje co roku i kursy wiosenne. Ludzie kończący kursy często pojawiali się na naszej przystani w Pieczyskach, niektórzy zapisywali się do Klubu, a młodzież przyjeżdżała na kolejne obozy, by po uzyskaniu patentu pływać pod szyldem Pasatu w rejsach po Zalewie Koronowskim klubowymi jachtami. Tak też trafili do nas uczestnicy tego rejsu. Znalazło się kilku młodych członków i sympatyków Pasatu, którzy zapragnęli posmakować żeglarstwa morskiego i zdobyć pierwsze szlify w dążeniu do uzyskania stopnia sternika jachtowego. Po początkowych problemach kapitan Krzysztof Laskowski, który zgodził się dowodzić rejsem zdołał wyczarterować jacht. Dzięki uprzejmości armatora – Yacht Clubu Morskiego Columbus ze Świecia, któremu składamy serdeczne podziękowania, na przystępnych warunkach udostępniono nam na dwa tygodnie stalowy szkuner sztakslowy „Dar Świecia„. Od jesieni ubiegłego roku zaczęliśmy planować rejs i pełną obsadę. Docelowym portem była stolica Danii – Kopenhaga. Już  w styczniu wszystkie miejsca w załodze były zarezerwowane. W rejsie udział biorą:

    Kap. j. Krzysztof  Laskowski – kapitan

    St. j.  Mariusz Sulewski – I oficer

    J. st. m. Jan Kromski – II oficer

    Ż.j. Adrianna Czajkowska

    Ż.j. Michał Ciborski „Ciby”

    Ż.j. Piotr Gomoła „Gomez”

    Ż.j. Marcin Łażewski

    Ż.j. Ignacy Marzecki

    Ż.j. Michał Mendyk „Czołg”

    Wszyscy poza kadrą oficerską pierwszy raz na morzu i wszyscy wyszkoleni na obozach i kursach WKŻ Pasat. Średnia wieku morskich neofitów 17-18 lat. Ostatnie tygodnie przed rejsem, to dla większości gorączkowe przygotowania: jak się wyposażyć, jakie dokumenty trzeba mieć przy sobie, jaką walutę, prowiant, ubezpieczenia i wiele, wiele innych drobiazgów oczywistych dla tych, którzy po morzach pływają od lat, ale nie dla tych, którzy wybierają się w swój pierwszy rejs.

    No i nastał pierwszy dzień. Krótko po godzinie 9.00 wszyscy uczestnicy stawili się w porcie w Górkach Zachodnich. Wybrzeże przywitało nas piękną słoneczną pogodą. Bosman sprawnie przekazał nam jacht i rozpoczęło się wielkie pakowanie. Ku wielkiemu zdziwieniu góra bagaży znikła z kei we wnętrzu jachtu i jeszcze pozostało miejsce dla uczestników. Krótkie szkolenie dotyczące zasad bezpieczeństwa, używania pasów bezpieczeństwa, alarmów, i wychodzimy na Zatokę Gdańską. Wiatr nam nie sprzyjał, mało że wiał słabo, to jeszcze w kierunków północnych, co zmusiło nas do halsówki. Na szczęście z czasem wiatr wzmógł się i jacht nieco nabrał prędkości. Około 20.00 osiągnęliśmy pierwszy port – Hel, gdzie postanowiliśmy przenocować i poczekać na zapowiadany północno-wschodni wiatr. Pierwsze wrażenia za nami i choć chwilami przechyły były spore, to chorobie morskiej nikt się nie poddał.

    Niedzielny poranek przywitał nas pięknym słońcem i słabym wiatrem. Krótki spacer po Helu, wizyta w fokarium i koło południa czas wyjść w morze. Wiatr rzeczywiście odkręcił na korzystny kierunek i wiał z siłą 2-30 B. Płynęliśmy wzdłuż Półwyspu Helskiego z zawrotną prędkością 3 węzłów, spokojne morze i tylko jeden incydent zmącił sielską atmosferę na pokładzie. Załogant zaznaczający pozycję na mapie poinformował ku zdziwieniu wszystkich na pokładzie, że…  znajdujemy się na lądzie. Oczywiście wprawne oko oficera szybko „zepchnęło” jacht z mielizny i poprawiona pozycja znalazła się na mapie. Wieczorem minęliśmy przylądek Rozewie i skierowaliśmy się w stronę Bornholmu.

    Cały poniedziałek płynęliśmy dość jednostajnie na zachód stopniowo oddalając się od polskiego wybrzeża. Po minięciu trawersu Wzgórza Rowokół traciliśmy kontakt wzrokowy z krajem. W międzyczasie uczestnicy rejsu stopniowo wgłębiali się w obsługę urządzeń pokładowych, zasady prowadzenia nawigacji i zapisów w dzienniku jachtowym. Stosunkowo spokojne morze ułatwiało łagodną aklimatyzację do morskich warunków. W wolnych chwilach na szerokim pokładzie rufowym zbierał się klub miłośników gry w Rummy, taką odmianę Remika, w której zamiast kart używa się plastikowych klocków. Świetna rozrywka na długie rejsowe godziny.

    We wtorkowy poranek ujrzeliśmy zarysy Bornholmu. Po drodze mijał nas żaglowiec Marynarki Wojennej ORP Iskra, nie obyło się bez salutowania banderą. Zdecydowaliśmy, że wchodzimy do Ronne. Dotarcie do stolicy wyspy zajęło nam pół dnia, podczas którego wachty po kolei uczyły się obsługi szczotki do szorowania pokładu i kokpitu. Zdziwiliśmy się że ten jacht może wyglądać o wiele lepiej niż na początku rejsu przy użyciu zwykłej szczotki i odrobiny detergentu. Popołudniem zacumowaliśmy w porcie jachtowym w Ronne. Udaliśmy się na pobliską plażę. To nie może być Bałtyk! – tak większość uczestników rejsu zareagowała na krystalicznie czystą wodę, która oprócz tego że czysta okazała się niestety być niewiarygodnie zimna. Później wycieczka po urokliwym kilkunastotysięcznym miasteczku, spokojne uliczki z ciekawą architekturą, małe sklepiki i kafejki, galerie sztuki. Dla większości uczestników był to pierwszy kontakt z Danią i Bornholmem w szczególności. Niestety wieczorna prognoza pogody  pogorszyła nasze nastroje: zapowiadała aktywny front i silne zachodnie wiatry przez kolejne dni. Gdyby się sprawdziła mogłoby to poważnie zagrozić terminowemu dotarciu do Kopenhagi.

    Poranek przywitał nas przelotnym deszczem i zachodnim wiatrem o sile 5-6 0B. Krótka narada załogi i decyzja: próbujemy. W południe wyszliśmy z portu na rozkołysane wody zachodniego Bałtyku. Oczywiście halsówka, przechyły i coraz większy rozkołys. To był test, mający pokazać kto już się zaaklimatyzował i nie straszne mu trudniejsze warunki. Załoga zdała ten test. Poza pojedynczymi przypadkami składania hołdów dla Neptuna  przez jednego z załogantów, który mimo tego mógł normalnie funkcjonować. Nikt nie zapadł na cięższe odmiany choroby morskiej. Ignacemu i Marcinowi tak spodobało się huśtanie, że ubrani na sztormowo zajęli miejsca obserwacyjne na koszu dziobowym, gdzie byli systematycznie podmywani przez falę. Prawdziwej odporności wymagała praca w kambuzie, ale tam już nie wszyscy chętnie się pchali, a niektórzy przebywając tam przez chwilę przybierali dziwnie nienaturalne barwy. Tutaj poza II oficerem – Jankiem znakomicie sprawdzili się Marcin, „Ciby” i „Czołg” . Po drodze trzeba było przeciąć rutę, na której niczym na Trasie Marszłkowskiej sunęły jeden za drugim kontenerowce, masowce i tankowce. W obie strony. Przydał się jachtowy radar, a przede wszystkim wzmożona obserwacja wachty nawigacyjnej.

    Około 2.00 w czwartek postanowiliśmy zawinąć na chwilę do Ystad. Zrobiliśmy sobie nocną wycieczkę po tym portowym miasteczku (no może poza Ignacym, który z własnego wyboru pełnił wachtę portową we własnej koi i niespecjalnie miał ochotę się z nią rozstać). Wyszliśmy o 6.00 rano, ciężko było wstać, a westowa szóstka jeszcze nie przestała wiać, więc czekał nas kolejny dzień halsówki w kierunku Kanału Falsterbo. Cała załoga przyzwyczaiła się już do rozkołysu i przechyłów, a wiatr stopniowo odkręcał dając możliwość płynięcia wzdłuż szwedzkiego wybrzeża. Nudę zabijano pracami na pokładzie. Praktycznie każdy miał swój wkład w to, że kolejne powierzchnie antypoślizgowe odzyskiwały oryginalny kolor. Szczególne zasługi oddała tu wachta druga, czyli „Gomez” i „Czołg”. Z kolei Ignacy zabrał się za „glansowanie mosiądzów”, dzięki czemu mosiężne knagi zaczęły wyglądać prawie jak nówki. Popołudniem dopłynęliśmy w okolice Trelleborga, gdzie trzeba było zachować ostrożność z uwagi na duży ruch promów. W końcu ujrzeliśmy wejście do Kanału Falsterbo. Żagle w dół i korzystając z „dieselgrota” pokonujemy kanał. Po przepłynięciu zwodzonego mostu zacumowaliśmy w pobliskiej marinie i poszliśmy na krótki spacer po okolicy.

    Po drodze napotkaliśmy niezliczone roje małych muszek. Do historii lingwistyki stosowanej przejdzie przypadek „Gomeza”, który w trzech znanych sobie językach próbował dowiedzieć się od tubylców jak trafić na pocztę. Problem polegał na tym że używał trzech języków jednocześnie, a w dodatku jakby na złość żaden z tych języków nie był językiem szwedzkim. Po powrocie na jacht mieliśmy okazję podziwiać niecodzienne widowisko: o zachodzie słońca wzdłuż widocznego z mariny olbrzymiego mostu łączącego szwedzkie Malmo z duńską Kopenhagą rozbłysły efektowne fajerwerki. Od miejscowych dowiedzieliśmy się że to z okazji 10-lecia funkcjonowania tego arcydzieła sztuki inżynierskiej.

    W piątkowy poranek przy dość silnym południowym wietrze na samym grocie wyruszyliśmy do Kopenhagi. Po drodze mijaliśmy olbrzymią farmę wiatrową na środku Oresundu, potem wzdłuż mostu, którego ogrom mogliśmy podziwiać dopiero z bliska  sunęliśmy baksztagiem ku duńskiej stolicy. Nawigowanie w tym rejonie wymaga sporej koncentracji, pławy torowe, znaki kardynalne, stawy, spory ruch statków – to musiało robić wrażenie na tych , którzy pierwszy raz widzą coś takiego. No i niezapomniane wrażenia – samoloty podchodzące do lądowania na Kopenhaskim lotnisku Kastrup w odstępach dokładnie jednominutowych. Wydawało nam się że zahaczą o nasze maszty, ale oczywiście było to tylko wrażenie.  Zwiedzanie Kopenhagi zaczęliśmy od opłynięcia kanałów portowych. Z wody to hanzeatyckie miasto wygląda naprawdę okazale. Popołudniem zacumowaliśmy w marinie Langelinie położonej w pobliżu słynnej kopenhaskiej Syrenki. Niestety nie dane było nam zobaczyć syrenki na żywo, gdyż została przewieziona na światową wystawę Expo, a w miejscu oryginału stał telebim pokazujący na żywo Syrenkę w … Chinach. Wieczorem na kończącego akurat w ten dzień okrągłe osiemnaście lat „Czołga” czekała niespodzianka: stylowy tort urodzinowy z osiemnastoma „świeczkami” autorstwa Ady i Marcina. Urodzinowa impreza na niewielkim jachcie może nie przypominała wieczoru w klubie, ale też było nieźle. W sumie to szkoda że nie mogliśmy przesiąść się choć na chwilę na stojący nieopodal m/y Octopus – szósty pod względem wielkości jacht motorowy świata – taki pływający prywatny hotel wielkości niedużego promu, no ale cóż solenizant nie rozdał nam wejściówek.

    Sobota, to dzień zwiedzania miasta i robienia zakupów. No tak w tym żeglarstwie to jednak najbardziej bolą nogi, a upał coraz mocniej dawał się we znaki, ale widok z wieży kościelnej po pokonaniu ponad 400 schodów – bezcenny – Kopenhaga w całej okazałości u naszych stóp. Wieczorem  wizyta na Nyhavn, gdzie po całodziennym upale orzeźwiły nas chłodzące napoje zakupione w Havnekiosken. I ten niepowtarzalny klimat, te tłumy ludzi z różnych stron świata, mówiących różnymi językami.

    Niedzielne przedpołudnie, to zajęcia w podgrupach – bieganie po centrum, zmiana warty przed Pałacem Królewskim (nieco mniej okazała niż w Londynie) i męczący upał. Po obiedzie wychodzimy w morze. Cel – powrót do Kanału Falsterbo. Dopiero po wypłynięciu z miasta temperatura robi się znośna, ale ze względu na słaby wiatr jeszcze długo podpieramy się silnikiem. Wieczorem Polskie radio podało oczekiwane z ciekawością wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich. Do kanału dopłynęliśmy około 22.30. Niestety było to pół godziny po ostatnim planowym otwarciu mostu nad kanałem, co zmusiło nas do przeczekania nocy w porcie.

    W poniedziałkowy poranek wyruszyliśmy wzdłuż szwedzkiego wybrzeża w kierunku Bornholmu. Piękna słoneczna pogoda i ciepły południowo-zachodni wiatr o sile 3-40B powodowały iście plażową żeglugę. Co niektórzy nieźle się spiekli. Pod wieczór jednak niebo zaczęło się chmurzyć. Gdy po raz drugi przechodziliśmy „Trasę Marszałkowską” dla statków już każdy wiedział jak ocenić niebezpieczeństwo zderzenia na wodzie. Przed nami wysokie klify Bornholmu i wznoszące się nad nimi ruiny zamku Hammershus, za nami gęstniejące chmury i doganiający nas słaby deszcz. Płyniemy w kierunku stojącej na skalnym przylądku latarni Hammerodde. Po północy mijamy przylądek i kierujemy się do portu w miasteczku Allinge.

    Wtorkowy poranek przywitał nas chłodem i silnym zachodnim wiatrem. Spacer po Allinge i niespodzianka – północne wybrzeże Bornholmu jest zupełnie inne niż to znane z Ronne. Skały i wydrążone w nich niewielkie zatłoczone porciki. Korzystając z miejscowych marketów uzupełniamy braki w jachtowej spiżarni i pełną prędkością dochodzącą do 7 węzłów płyniemy w kierunku Christianso. Postanowiliśmy opłynąć wyspę – twierdzę , jednak bez zawijania do portu. Wrażenie jest niesamowite: skaliste brzegi dwóch małych wysepek połączonych kładką wzmocnione są murami obronnymi, na których rozstawione są dziesiątki dział. Ci Szwedzi to faktycznie łatwo nie mieli jak próbowali zdobywać wyspę. Nad całością góruje wieża dawnej twierdzy przerobiona na latarnię morską. Wewnątrz  portu tak ciasno, że nawet gdybyśmy chcieli, to nie było gdzie zaparkować naszego ponad trzynastometrowego „pancernika”. Skierowaliśmy się na południe w kierunku Svaneke. Wiatr chwilami jeszcze przybierał na sile, co powodowało że płynąc półwiatrem rozpędziliśmy się do 8 węzłów. Dotarcie do Svaneke zajęło nam około 1,5 godziny. Port był podobnie zatłoczony jak na Christianso, więc sporo czasu zajęło nam znalezienie bezpiecznego sposobu zacumowania.

    Svaneke to miejscowość typowo turystyczna, na uliczkach spotkać można sporo naszych rodaków. Oczywiście wybraliśmy się na spacer po urokliwym miasteczku: wystawy, artystyczna huta szkła, czy wytwórnia cukierków, gdzie można obejrzeć od początku do końca cały proces produkcji, czy ciekawy ewangelicki kościół, to tylko niektóre z odwiedzonych przez nas miejsc. Nie sposób było odmówić sobie przyjemności skosztowania wędzonych ryb w jednej z najbardziej znanych wędzarni na całym Bornholmie. Wieczór spędziliśmy oglądając telewizję w portowej świetlicy, do której każdy płacący za postój jachtu ma prawo wstępu. Z resztą Svaneke odwiedzałem zawsze z przyjemnością gdy byłem w rejonie Bornholmu, a miejscowy Bosman, który zawsze jest przyjaźnie nastawiony naszą kolejną (choć pierwszy raz tak dużym jachtem) wizytę w Svaneke uhonorował zwolnieniem nas z opłaty za postój.

    Środowe przedpołudnie spędziliśmy chodząc po Svaneke, a po obiedzie  wypłynęliśmy ku brzegom ojczystym – kierunek Łeba. Pod wieczór zachodni wiatr zaczął tężeć  i wiało 6 0B. Na otwartym morzu objawiało się to sporym rozkołysem i  latającymi po wnętrzu jachtu ruchomymi elementami wyposażenia. Ale tym razem załoga była już uodporniona na morskie bujanie. W nocy musieliśmy uważać na słynne akweny nawigacyjne nr 6 i 6a, na których odbywały się manewry wojskowe.

    Gdy wstał świt płynęliśmy już wzdłuż polskiego wybrzeża systematycznie się do niego zbliżając. Wreszcie byliśmy w zasięgu polskiej telefonii. Około południa zacumowaliśmy w największej chyba marinie jachtowej wzdłuż polskiego wybrzeża w Łebie. Miasto przywitało nas upalną pogodą. Korzystając z okazji odwiedziliśmy świetnie wyposażony sklep żeglarski, po czym udaliśmy się na dłuższy spacer do centrum. Szkoda, że piękna marina powstała tak daleko od centrum miasta. Wieczór spędziliśmy na słuchaniu szant w portowej tawernie i dyskusjach o kończącym się  rejsie.

    W piątkowy poranek udaliśmy się w ostatni etap rejsu – do Górek Zachodnich. Wiatr był słaby, więc jacht leniwie pokonywał  kolejne mile po gładkiej tafli morza. Najdłużej trwało tradycyjnie minięcie Rozewia, do którego dotarliśmy pod wieczór. Wiatr mało  jeszcze osłabł, i w dodatku zaczął kręcić. Przez czterogodzinną wachtę upłynęliśmy całe 2 mile. Nad ranem wobec braku widocznych oznak poprawy warunków wietrznych przeszliśmy na napęd mechaniczny, z pomocą którego przed południem dotarliśmy do macierzystego portu.   Pozostało tylko sklarować jacht (bosman był pod wrażeniem), uzupełnić formalności (dziennik jachtowy, opinie – rzecz jasna pozytywne, wpisy do książeczek) i wyokrętować się. Wszyscy uczestnicy rejsu twierdzili i twierdzą nadal, że gdyby tak ktoś przyszedł i zapytał: stary, czy masz czas, to oczywiście płyną w kolejny rejs.

Dodaj komentarz