Relacja z Młodzieżowego Rejsu Morskiego

 W dniach: 26.06 2010 – 10.07.2010 odbył się I Młodzieżowy Rejs Morski Kopenhaga 2010.

Jacht: s/y Dar Świecia PZ-2317, szkuner sztakslowy, powierzchnia ożaglowania 74 m2

Trasa rejsu (odwiedzone porty): Gdańsk – Hel – Ronne – Ystad – Falsterbokanal – Kopenhaga – Allinge – Svaneke – Łeba – Gdańsk.

Przebytych mil morskich: 559

Godzin pływania: 174,5 (w tym 134,5 pod żaglami i 40 na silniku)

Idea tego rejsu powstała już ponad rok wcześniej, ale ze względu na problemy z wyczarterowaniem odpowiednio dużego jachtu za odpowiednio przystępną cenę na realizację przyszło trochę poczekać. Na początku było szkolenie: obozy żeglarskie, które WKŻ Pasat organizuje co roku i kursy wiosenne. Ludzie kończący kursy często pojawiali się na naszej przystani w Pieczyskach, niektórzy zapisywali się do Klubu, a młodzież przyjeżdżała na kolejne obozy, by po uzyskaniu patentu pływać pod szyldem Pasatu w rejsach po Zalewie Koronowskim klubowymi jachtami. Tak też trafili do nas uczestnicy tego rejsu. Znalazło się kilku młodych członków i sympatyków Pasatu, którzy zapragnęli posmakować żeglarstwa morskiego i zdobyć pierwsze szlify w dążeniu do uzyskania stopnia sternika jachtowego. Po początkowych problemach kapitan Krzysztof Laskowski, który zgodził się dowodzić rejsem zdołał wyczarterować jacht. Dzięki uprzejmości armatora – Yacht Clubu Morskiego Columbus ze Świecia, któremu składamy serdeczne podziękowania, na przystępnych warunkach udostępniono nam na dwa tygodnie stalowy szkuner sztakslowy „Dar Świecia„. Od jesieni ubiegłego roku zaczęliśmy planować rejs i pełną obsadę. Docelowym portem była stolica Danii – Kopenhaga. Już  w styczniu wszystkie miejsca w załodze były zarezerwowane. W rejsie udział biorą:

Kap. j. Krzysztof  Laskowski – kapitan

St. j.  Mariusz Sulewski – I oficer

J. st. m. Jan Kromski – II oficer

Ż.j. Adrianna Czajkowska

Ż.j. Michał Ciborski „Ciby”

Ż.j. Piotr Gomoła „Gomez”

Ż.j. Marcin Łażewski

Ż.j. Ignacy Marzecki

Ż.j. Michał Mendyk „Czołg”

Wszyscy poza kadrą oficerską pierwszy raz na morzu i wszyscy wyszkoleni na obozach i kursach WKŻ Pasat. Średnia wieku morskich neofitów 17-18 lat. Ostatnie tygodnie przed rejsem, to dla większości gorączkowe przygotowania: jak się wyposażyć, jakie dokumenty trzeba mieć przy sobie, jaką walutę, prowiant, ubezpieczenia i wiele, wiele innych drobiazgów oczywistych dla tych, którzy po morzach pływają od lat, ale nie dla tych, którzy wybierają się w swój pierwszy rejs.

No i nastał pierwszy dzień. Krótko po godzinie 9.00 wszyscy uczestnicy stawili się w porcie w Górkach Zachodnich. Wybrzeże przywitało nas piękną słoneczną pogodą. Bosman sprawnie przekazał nam jacht i rozpoczęło się wielkie pakowanie. Ku wielkiemu zdziwieniu góra bagaży znikła z kei we wnętrzu jachtu i jeszcze pozostało miejsce dla uczestników. Krótkie szkolenie dotyczące zasad bezpieczeństwa, używania pasów bezpieczeństwa, alarmów, i wychodzimy na Zatokę Gdańską. Wiatr nam nie sprzyjał, mało że wiał słabo, to jeszcze w kierunków północnych, co zmusiło nas do halsówki. Na szczęście z czasem wiatr wzmógł się i jacht nieco nabrał prędkości. Około 20.00 osiągnęliśmy pierwszy port – Hel, gdzie postanowiliśmy przenocować i poczekać na zapowiadany północno-wschodni wiatr. Pierwsze wrażenia za nami i choć chwilami przechyły były spore, to chorobie morskiej nikt się nie poddał.

Niedzielny poranek przywitał nas pięknym słońcem i słabym wiatrem. Krótki spacer po Helu, wizyta w fokarium i koło południa czas wyjść w morze. Wiatr rzeczywiście odkręcił na korzystny kierunek i wiał z siłą 2-30 B. Płynęliśmy wzdłuż Półwyspu Helskiego z zawrotną prędkością 3 węzłów, spokojne morze i tylko jeden incydent zmącił sielską atmosferę na pokładzie. Załogant zaznaczający pozycję na mapie poinformował ku zdziwieniu wszystkich na pokładzie, że…  znajdujemy się na lądzie. Oczywiście wprawne oko oficera szybko „zepchnęło” jacht z mielizny i poprawiona pozycja znalazła się na mapie. Wieczorem minęliśmy przylądek Rozewie i skierowaliśmy się w stronę Bornholmu.

Cały poniedziałek płynęliśmy dość jednostajnie na zachód stopniowo oddalając się od polskiego wybrzeża. Po minięciu trawersu Wzgórza Rowokół traciliśmy kontakt wzrokowy z krajem. W międzyczasie uczestnicy rejsu stopniowo wgłębiali się w obsługę urządzeń pokładowych, zasady prowadzenia nawigacji i zapisów w dzienniku jachtowym. Stosunkowo spokojne morze ułatwiało łagodną aklimatyzację do morskich warunków. W wolnych chwilach na szerokim pokładzie rufowym zbierał się klub miłośników gry w Rummy, taką odmianę Remika, w której zamiast kart używa się plastikowych klocków. Świetna rozrywka na długie rejsowe godziny.

We wtorkowy poranek ujrzeliśmy zarysy Bornholmu. Po drodze mijał nas żaglowiec Marynarki Wojennej ORP Iskra, nie obyło się bez salutowania banderą. Zdecydowaliśmy, że wchodzimy do Ronne. Dotarcie do stolicy wyspy zajęło nam pół dnia, podczas którego wachty po kolei uczyły się obsługi szczotki do szorowania pokładu i kokpitu. Zdziwiliśmy się że ten jacht może wyglądać o wiele lepiej niż na początku rejsu przy użyciu zwykłej szczotki i odrobiny detergentu. Popołudniem zacumowaliśmy w porcie jachtowym w Ronne. Udaliśmy się na pobliską plażę. To nie może być Bałtyk! – tak większość uczestników rejsu zareagowała na krystalicznie czystą wodę, która oprócz tego że czysta okazała się niestety być niewiarygodnie zimna. Później wycieczka po urokliwym kilkunastotysięcznym miasteczku, spokojne uliczki z ciekawą architekturą, małe sklepiki i kafejki, galerie sztuki. Dla większości uczestników był to pierwszy kontakt z Danią i Bornholmem w szczególności. Niestety wieczorna prognoza pogody  pogorszyła nasze nastroje: zapowiadała aktywny front i silne zachodnie wiatry przez kolejne dni. Gdyby się sprawdziła mogłoby to poważnie zagrozić terminowemu dotarciu do Kopenhagi.

Poranek przywitał nas przelotnym deszczem i zachodnim wiatrem o sile 5-6 0B. Krótka narada załogi i decyzja: próbujemy. W południe wyszliśmy z portu na rozkołysane wody zachodniego Bałtyku. Oczywiście halsówka, przechyły i coraz większy rozkołys. To był test, mający pokazać kto już się zaaklimatyzował i nie straszne mu trudniejsze warunki. Załoga zdała ten test. Poza pojedynczymi przypadkami składania hołdów dla Neptuna  przez jednego z załogantów, który mimo tego mógł normalnie funkcjonować. Nikt nie zapadł na cięższe odmiany choroby morskiej. Ignacemu i Marcinowi tak spodobało się huśtanie, że ubrani na sztormowo zajęli miejsca obserwacyjne na koszu dziobowym, gdzie byli systematycznie podmywani przez falę. Prawdziwej odporności wymagała praca w kambuzie, ale tam już nie wszyscy chętnie się pchali, a niektórzy przebywając tam przez chwilę przybierali dziwnie nienaturalne barwy. Tutaj poza II oficerem – Jankiem znakomicie sprawdzili się Marcin, „Ciby” i „Czołg” . Po drodze trzeba było przeciąć rutę, na której niczym na Trasie Marszłkowskiej sunęły jeden za drugim kontenerowce, masowce i tankowce. W obie strony. Przydał się jachtowy radar, a przede wszystkim wzmożona obserwacja wachty nawigacyjnej.

Około 2.00 w czwartek postanowiliśmy zawinąć na chwilę do Ystad. Zrobiliśmy sobie nocną wycieczkę po tym portowym miasteczku (no może poza Ignacym, który z własnego wyboru pełnił wachtę portową we własnej koi i niespecjalnie miał ochotę się z nią rozstać). Wyszliśmy o 6.00 rano, ciężko było wstać, a westowa szóstka jeszcze nie przestała wiać, więc czekał nas kolejny dzień halsówki w kierunku Kanału Falsterbo. Cała załoga przyzwyczaiła się już do rozkołysu i przechyłów, a wiatr stopniowo odkręcał dając możliwość płynięcia wzdłuż szwedzkiego wybrzeża. Nudę zabijano pracami na pokładzie. Praktycznie każdy miał swój wkład w to, że kolejne powierzchnie antypoślizgowe odzyskiwały oryginalny kolor. Szczególne zasługi oddała tu wachta druga, czyli „Gomez” i „Czołg”. Z kolei Ignacy zabrał się za „glansowanie mosiądzów”, dzięki czemu mosiężne knagi zaczęły wyglądać prawie jak nówki. Popołudniem dopłynęliśmy w okolice Trelleborga, gdzie trzeba było zachować ostrożność z uwagi na duży ruch promów. W końcu ujrzeliśmy wejście do Kanału Falsterbo. Żagle w dół i korzystając z „dieselgrota” pokonujemy kanał. Po przepłynięciu zwodzonego mostu zacumowaliśmy w pobliskiej marinie i poszliśmy na krótki spacer po okolicy.

Po drodze napotkaliśmy niezliczone roje małych muszek. Do historii lingwistyki stosowanej przejdzie przypadek „Gomeza”, który w trzech znanych sobie językach próbował dowiedzieć się od tubylców jak trafić na pocztę. Problem polegał na tym że używał trzech języków jednocześnie, a w dodatku jakby na złość żaden z tych języków nie był językiem szwedzkim. Po powrocie na jacht mieliśmy okazję podziwiać niecodzienne widowisko: o zachodzie słońca wzdłuż widocznego z mariny olbrzymiego mostu łączącego szwedzkie Malmo z duńską Kopenhagą rozbłysły efektowne fajerwerki. Od miejscowych dowiedzieliśmy się że to z okazji 10-lecia funkcjonowania tego arcydzieła sztuki inżynierskiej.

W piątkowy poranek przy dość silnym południowym wietrze na samym grocie wyruszyliśmy do Kopenhagi. Po drodze mijaliśmy olbrzymią farmę wiatrową na środku Oresundu, potem wzdłuż mostu, którego ogrom mogliśmy podziwiać dopiero z bliska  sunęliśmy baksztagiem ku duńskiej stolicy. Nawigowanie w tym rejonie wymaga sporej koncentracji, pławy torowe, znaki kardynalne, stawy, spory ruch statków – to musiało robić wrażenie na tych , którzy pierwszy raz widzą coś takiego. No i niezapomniane wrażenia – samoloty podchodzące do lądowania na Kopenhaskim lotnisku Kastrup w odstępach dokładnie jednominutowych. Wydawało nam się że zahaczą o nasze maszty, ale oczywiście było to tylko wrażenie.  Zwiedzanie Kopenhagi zaczęliśmy od opłynięcia kanałów portowych. Z wody to hanzeatyckie miasto wygląda naprawdę okazale. Popołudniem zacumowaliśmy w marinie Langelinie położonej w pobliżu słynnej kopenhaskiej Syrenki. Niestety nie dane było nam zobaczyć syrenki na żywo, gdyż została przewieziona na światową wystawę Expo, a w miejscu oryginału stał telebim pokazujący na żywo Syrenkę w … Chinach. Wieczorem na kończącego akurat w ten dzień okrągłe osiemnaście lat „Czołga” czekała niespodzianka: stylowy tort urodzinowy z osiemnastoma „świeczkami” autorstwa Ady i Marcina. Urodzinowa impreza na niewielkim jachcie może nie przypominała wieczoru w klubie, ale też było nieźle. W sumie to szkoda że nie mogliśmy przesiąść się choć na chwilę na stojący nieopodal m/y Octopus – szósty pod względem wielkości jacht motorowy świata – taki pływający prywatny hotel wielkości niedużego promu, no ale cóż solenizant nie rozdał nam wejściówek.

Sobota, to dzień zwiedzania miasta i robienia zakupów. No tak w tym żeglarstwie to jednak najbardziej bolą nogi, a upał coraz mocniej dawał się we znaki, ale widok z wieży kościelnej po pokonaniu ponad 400 schodów – bezcenny – Kopenhaga w całej okazałości u naszych stóp. Wieczorem  wizyta na Nyhavn, gdzie po całodziennym upale orzeźwiły nas chłodzące napoje zakupione w Havnekiosken. I ten niepowtarzalny klimat, te tłumy ludzi z różnych stron świata, mówiących różnymi językami.

Niedzielne przedpołudnie, to zajęcia w podgrupach – bieganie po centrum, zmiana warty przed Pałacem Królewskim (nieco mniej okazała niż w Londynie) i męczący upał. Po obiedzie wychodzimy w morze. Cel – powrót do Kanału Falsterbo. Dopiero po wypłynięciu z miasta temperatura robi się znośna, ale ze względu na słaby wiatr jeszcze długo podpieramy się silnikiem. Wieczorem Polskie radio podało oczekiwane z ciekawością wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich. Do kanału dopłynęliśmy około 22.30. Niestety było to pół godziny po ostatnim planowym otwarciu mostu nad kanałem, co zmusiło nas do przeczekania nocy w porcie.

W poniedziałkowy poranek wyruszyliśmy wzdłuż szwedzkiego wybrzeża w kierunku Bornholmu. Piękna słoneczna pogoda i ciepły południowo-zachodni wiatr o sile 3-40B powodowały iście plażową żeglugę. Co niektórzy nieźle się spiekli. Pod wieczór jednak niebo zaczęło się chmurzyć. Gdy po raz drugi przechodziliśmy „Trasę Marszałkowską” dla statków już każdy wiedział jak ocenić niebezpieczeństwo zderzenia na wodzie. Przed nami wysokie klify Bornholmu i wznoszące się nad nimi ruiny zamku Hammershus, za nami gęstniejące chmury i doganiający nas słaby deszcz. Płyniemy w kierunku stojącej na skalnym przylądku latarni Hammerodde. Po północy mijamy przylądek i kierujemy się do portu w miasteczku Allinge.

Wtorkowy poranek przywitał nas chłodem i silnym zachodnim wiatrem. Spacer po Allinge i niespodzianka – północne wybrzeże Bornholmu jest zupełnie inne niż to znane z Ronne. Skały i wydrążone w nich niewielkie zatłoczone porciki. Korzystając z miejscowych marketów uzupełniamy braki w jachtowej spiżarni i pełną prędkością dochodzącą do 7 węzłów płyniemy w kierunku Christianso. Postanowiliśmy opłynąć wyspę – twierdzę , jednak bez zawijania do portu. Wrażenie jest niesamowite: skaliste brzegi dwóch małych wysepek połączonych kładką wzmocnione są murami obronnymi, na których rozstawione są dziesiątki dział. Ci Szwedzi to faktycznie łatwo nie mieli jak próbowali zdobywać wyspę. Nad całością góruje wieża dawnej twierdzy przerobiona na latarnię morską. Wewnątrz  portu tak ciasno, że nawet gdybyśmy chcieli, to nie było gdzie zaparkować naszego ponad trzynastometrowego „pancernika”. Skierowaliśmy się na południe w kierunku Svaneke. Wiatr chwilami jeszcze przybierał na sile, co powodowało że płynąc półwiatrem rozpędziliśmy się do 8 węzłów. Dotarcie do Svaneke zajęło nam około 1,5 godziny. Port był podobnie zatłoczony jak na Christianso, więc sporo czasu zajęło nam znalezienie bezpiecznego sposobu zacumowania.

Svaneke to miejscowość typowo turystyczna, na uliczkach spotkać można sporo naszych rodaków. Oczywiście wybraliśmy się na spacer po urokliwym miasteczku: wystawy, artystyczna huta szkła, czy wytwórnia cukierków, gdzie można obejrzeć od początku do końca cały proces produkcji, czy ciekawy ewangelicki kościół, to tylko niektóre z odwiedzonych przez nas miejsc. Nie sposób było odmówić sobie przyjemności skosztowania wędzonych ryb w jednej z najbardziej znanych wędzarni na całym Bornholmie. Wieczór spędziliśmy oglądając telewizję w portowej świetlicy, do której każdy płacący za postój jachtu ma prawo wstępu. Z resztą Svaneke odwiedzałem zawsze z przyjemnością gdy byłem w rejonie Bornholmu, a miejscowy Bosman, który zawsze jest przyjaźnie nastawiony naszą kolejną (choć pierwszy raz tak dużym jachtem) wizytę w Svaneke uhonorował zwolnieniem nas z opłaty za postój.

Środowe przedpołudnie spędziliśmy chodząc po Svaneke, a po obiedzie  wypłynęliśmy ku brzegom ojczystym – kierunek Łeba. Pod wieczór zachodni wiatr zaczął tężeć  i wiało 6 0B. Na otwartym morzu objawiało się to sporym rozkołysem i  latającymi po wnętrzu jachtu ruchomymi elementami wyposażenia. Ale tym razem załoga była już uodporniona na morskie bujanie. W nocy musieliśmy uważać na słynne akweny nawigacyjne nr 6 i 6a, na których odbywały się manewry wojskowe.

Gdy wstał świt płynęliśmy już wzdłuż polskiego wybrzeża systematycznie się do niego zbliżając. Wreszcie byliśmy w zasięgu polskiej telefonii. Około południa zacumowaliśmy w największej chyba marinie jachtowej wzdłuż polskiego wybrzeża w Łebie. Miasto przywitało nas upalną pogodą. Korzystając z okazji odwiedziliśmy świetnie wyposażony sklep żeglarski, po czym udaliśmy się na dłuższy spacer do centrum. Szkoda, że piękna marina powstała tak daleko od centrum miasta. Wieczór spędziliśmy na słuchaniu szant w portowej tawernie i dyskusjach o kończącym się  rejsie.

W piątkowy poranek udaliśmy się w ostatni etap rejsu – do Górek Zachodnich. Wiatr był słaby, więc jacht leniwie pokonywał  kolejne mile po gładkiej tafli morza. Najdłużej trwało tradycyjnie minięcie Rozewia, do którego dotarliśmy pod wieczór. Wiatr mało  jeszcze osłabł, i w dodatku zaczął kręcić. Przez czterogodzinną wachtę upłynęliśmy całe 2 mile. Nad ranem wobec braku widocznych oznak poprawy warunków wietrznych przeszliśmy na napęd mechaniczny, z pomocą którego przed południem dotarliśmy do macierzystego portu.   Pozostało tylko sklarować jacht (bosman był pod wrażeniem), uzupełnić formalności (dziennik jachtowy, opinie – rzecz jasna pozytywne, wpisy do książeczek) i wyokrętować się. Wszyscy uczestnicy rejsu twierdzili i twierdzą nadal, że gdyby tak ktoś przyszedł i zapytał: stary, czy masz czas, to oczywiście płyną w kolejny rejs.

Podobne wpisy

  • |

    Regaty o Puchar Oddziału Żeglarskiego PTTK PASAT 2023 za nami

    29 lipca 2023 roku na przystani w Pieczyskach odbyła się tegoroczna edycja Regat o Puchar OŻ PTTK PASAT. Podobnie jak w roku ubiegłym na starcie stawiło się 21 załóg jachtowych w 5 klasach.

    Pomimo ostrzeżeń przed burzami udało się przy sprzyjających warunkach rozegrać 5 pełnych wyścigów. Szczególnie licznie reprezentowana była klasa Finn. Sędzią głównym regat był Patryk Romanowski, który sprawnie pokierował rywalizacją na wodzie. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwała ekipa ratowników z WOPR województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz funkcjonariusze Policji wodnej z KMP w Bydgoszczy. Rywalizacja odbyła się bezpiecznie. Po zakończonych regatach wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy, a zdobywcy miejsc 1-3 w poszczególnych klasach odebrali puchary i upominki rzeczowe. Na wszystkich uczestników regat po sportowych emocjach czekała grochówka w barze przy przystani wodnej oraz żeglarska biesiada, o której klimat muzyczny zadbał Maciej Cichański koncertując nie tylko w rytmie szant. Przewidywana w prognozach burza pojawiła się nad Pieczyskami dopiero w czasie biesiady, nieznacznie ją zakłócając, ale najważniejsze że udało się do tego czasu zakończyć rywalizację na wodzie.

    Tak przedstawiała się końcowa klasyfikacja:

    Klasa Finn

    miejscezałogajachtIIIIIIIVVSuma
    1Maciej KnuthPOL-13412*1114
    2Grzegorz StępkowskiPL8072*12227
    3Marek WierczewskiPOL-6913334*312
    4Adam GrajewskiPOL-664*553517
    5Michał WieszokPOL-34256*45418
    6Agnieszka Kowalska1696*466622

    Klasa T-1

    miejscezałogajachtIIIIIIIVVSuma
    1Maciej Kowalski
    Joanna Strzałka
    Johnnie Walker1*11114
    2Piotr Klimarczyk
    Magdalena Czeszyńska
    Tomasz Urbaniak
    Orion*322228
    3Wojciech Górec
    Jan Górec
    Enter-Pris23*33311
    4Michał Górko
    Agnieszka Breitenbach
    Krzysztof Laskowski
    Venus44DNF*DNFDNF18

    Klasa T-2

    miejscezałogajachtIIIIIIIVVSuma
    1Maciej Grodzki
    Maja Grodzka
    Alter Ego12*1114
    2Marek Bonk
    Piotr Lewandowski
    Marbo*212227

    Klasa T-3

    miejscezałogajachtIIIIIIIVVSuma
    1Adam Niedźwiedzki
    Ewa Tomasik
    Gawra1*11114
    2Mariusz Chyła
    Barbara Chyła
    NUCHA 23*22228
    3Mirosław Rygielski
    Wojciech Rygielski
    REM III23*33311
    4Piotr Kołodziej
    Waldemar Sochacki
    Paskuda*5444517
    5Bartłomiej Biały
    Barbara Biały
    Piotr Biały
    Marek czerski
    Nadia czerska
    Barbossa4*555418

    Klasa Omega

    miejscezałogajachtIIIIIIIVVSuma
    1Mateusz Burzych
    Rafał Burzych
    Aleksander Czajkowski
    Mateusz1*11114
    2Jacek Laskowski
    Aleksandra Dopierała-Laskowska
    Hanna Gąsiewska
    KOGA*222228
    3Jan Gackowski
    Daniel Gackowski
    Kacper Dobrowolski
    6334*3312
    4Marceli Złotowski
    Joanna Karkosz
    Krzysztof Karkosz
    11124*434415
  • |

     BEZPIECZNE WAKACJE 2024

    W dniu 18.06.2024 Oddział Żeglarski PTTK „Pasat” wraz z Bydgoską Strażą Miejską po raz kolejny zorganizował imprezę plenerową „Bezpieczne wakacje pod żaglami”. Impreza  miała   na celu propagowanie bezpiecznych form wypoczynku w szczególności nad wodą. Uczestnikami wydarzenia byli wychowankowie Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo – Wychowawczych z Bydgoszczy. Impreza odbyła się na terenie przystani OŻ „PASAT” w Pieczyskach. W realizacji projektu wzięli udział również druhowie z OSP Koronowo, Maltańska Służba Medyczna filia Bydgoszcz, Bydgoski Ośrodek Rehabilitacji, Terapii Uzależnień i Profilaktyki  „BORPA”, Komenda Miejska Policji,  Biuro ds. Zdrowia i Polityki Społecznej UM Bydgoszcz. 

    Program obejmował zajęcia sportowo-rekreacyjne, które były przeplatane pogadankami na temat „Bezpieczne wakacje”, „Bezpieczeństwo nad wodą” oraz atrakcją jaką było pływanie jachtami. Natomiast strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej Koronowo przebili wszystkich. Przeprowadzili warsztaty z praktycznym pokazem  użycia  sprzętu przeciwpożarowego. Woda lała się ku uciesze bardzo młodych adeptów pożarnictwa. Każdy uczestnik operował sikawką. Co tam się działo.  Całe szczęście, że pogoda dopisała, wszystko było mokre. 

    Były też rewelacyjne kiełbaski śląskie z grilla, przekazane przez firmę DROBEX , a firma „Foodly Paweł Szweda” (Restauracja Stodoła, Wiślana oraz Hotel Pałac)  przygotowała jak zawsze przepyszną grochówkę.

                Organizatorzy imprezy OŻ PTTK „Pasat” i Straż Miejska życzą wszystkim dzieciom, młodzieży BEZPIECZNYCH WAKACJI.

     

  • Walne Zebranie Klubu 2009

    W dniu 08.01.2009r. w Klubie POW Bydgoszczy odbyło się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo – Wyborcze Członków Wojskowego Klubu Żeglarskiego „Pasat”. Zebranie miało na celu podsumowanie działalności KLubu w mijającej kadencji, określenie dalszych kierunków działalności i wybór nowych Władz Klubu na kadencję 2009 – 2012. W zebraniu wzięło udział 44 uprawnionych do głosowania członków WKŻ Pasat.

       Przewodniczącym walnego zgromadzenia sprawozdawczo-wyborczego wybrano na wniosek Komandora WKŻ Pasat Andrzeja Krupskiego Prezesa Oddziału PTTK przy Klubie POW Edwarda Kozanowskiego. Przewodniczący uroczyście powitał przybyłych członków Klubu otwierając zebranie i po zatwierdzeniu spraw regulaminowych poprosił Komandora Andrzeja Krupskiego o przedstawienie podsumowania działalności Klubu.

        Komandor WKŻ Pasat wręczył wyróżnienia i nagrody członkom klubu. Osoby wyróżnione to:

    Ireneusz Walkowiak (za udział w organizacji konkursu plastycznego)        

    Bogusław i  Jolanta Śmiegiel (za prace na rzecz klubu)        

    Mariusz Sulewski oraz Marcin Łażewski (za prowadzenie strony internetowej WKŻ „Pasat”)  

        Komandor ogłosił, że w poczet klubu Uchwałą Zarządu przyjęto Kol. Damiana Skałeckiego oraz przekazał legitymacje PTTK członkom klubu: Mieczysławowi Bartnikowi, Adriannie Czajkowskiej, Darii Dorożyńskiej, Bogusławowi Śmiegielowi, Grzegorzowi Ciesielskiemu i Piotrowi Żmudzińskiemu.

        Następnie Komandor przeszedł do punktu Sprawozdania z działalności WKŻ „Pasat” w latach 2005-2008, w którym przedstawił zrealizowane zadania. W zakresie infrastruktury zrealizowano wiele prac, z których najważniejsze to:

    – naprawa pomostu metalowego w Pieczyskach
    – założenie instalacji wodno-kanalizacyjnej w Bdyujściu i wyposażenie sanitariatów, – zainstalowanie oświetlenia na nabrzeżu w Brdyujściu, – zmodernizowanie pomieszczenia w hangarze, wstawienie drzwi balkonowych, 3 okien w świetlicy, 1 w biurze i 2 do innych pomieszczeń,

    – zakupienie jachtu typu Nash 20,

    – zakupienie 7 kpl żagli,

    – likwidacja 3 Starów, przetransportowanie świetlicy z ulicy Witebskiej do Pieczysk

    – instalacja 4 słupów oświetleniowych w Pieczyskach,

    – instalacja monitoringu na przystani w Pieczyskach,

    – całkowite ogrodzenie terenu w Pieczyskach,

    – wycinka drzew na ul. Witebskiej.

        W zakresie działalności szkoleniowej wyszkolono ok. 350 osób na kursach i obozach  żeglarskich. Jakość szkoleń prowadzonych przez Pasat jest wysoko oceniana przez władze Kujawsko-Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. Organizacja szkoleń i obozów to zasługa przede wszystkim: Krzysztofa Laskowskiego, Janusza Cichańskiego i Mariusza Sulewskiego.

        W stały kalendarz imprez klubu wpisano corocznie organizowane regaty i zawody żeglarskie, które wspierały osoby: Agnieszka Przepierska, Renata Laskowska, Irena Biernacka, Edward Kozanowski i inni a także rejsy, niejednokrotnie nagłaśniane przez media. Nagrody i puchary fundowane były głównie przez Wojewodę. Tradycyjnie też corocznie organizowany jest Bal Żeglarza.

      Członkowie i sympatycy klubu mogli spotykać się co niedzielę „przy kawie” na przystani w Brdyujściu. Dużym zainteresowaniem cieszy się również strona internetowa WKŻ „Pasat”, na której odnotowano 134 tys. odwiedzin.

        Na koniec Komandor złożył serdeczne podziękowania Bosmanowi Piotrowi Lawerowi w uznaniu jego zasług na rzecz klubu i za wytężoną pracę.

      W dalszej części zebrania Przewodniczący udzielił głosu Przewodniczącemu Komisji Rewizyjnej Andrzejowi Strzyżowskiemu, który przedstawił sprawozdanie finansowe za 2008 rok oraz pozytywnie ocenił całokształt działalności Klubu w mijającej kadencji.Przedstawił także zauważone niedociągnięcia, których usunięcie przedstawił jako wniosek do uchwały programowej na najbliższe 4 lata.  Komisja nie stwierdziła działań marnotrawnych. Przewodniczący podziękował Zarządowi za działalność, a wystąpienie zakończył wnioskiem o udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi. 

         Walne Zebranie Członków WKŻ Pasat w głosowaniu jawnym udzieliło absolutorium ustępującemu Zarządowi Klubu. 

        W dalszej części zebrania głos zabrała Przewodnicząca Komisji Wyborczej Adrianna Czajkowska przedstawiła zasady wyborów:          – do Zarządu Klubu – 7 osób          – do Komisji Rewizyjnej – 3 osoby          – na Delegatów na Walny Zjazd O/PTTK przy Klubie POW  7 osób          – na Sejmik Kujawsko-Pomorskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego – 2 osoby.  

        Rozpoczęto przyjmowanie kandydatur 

        W tym miejscu Przewodniczący zebrania zwrócił się do zgromadzonych o rozpoczęcie dyskusji i zgłaszanie wniosków dotyczących przyszłych zamierzeń Klubu.

       Zwrócono uwagę na fakt, że na 70 członków, niewielka ilość z nich rzeczywiście się udziela na rzecz Klubu. Jako wniosek zgłoszono konieczność egzekwowania dodatkowych opłat od członków Klubu nie wywiązujących się z obowiązku pracy na rzecz WKŻ Pasat.

        W dalszej części dyskusji głos zabrał Prezes Oddziału PTTK Edward Kozanowski, zwracając uwagę na fakt, że WKŻ „Pasat” jest jedynym klubem PTTK w woj. kujawsko-pomorskim mającym swój sprzęt klubowy i poszerzającym stale swoją bazę oraz kadrę np. w kursach na instruktorów ISSA (przeszkolono 7 osób), kursach na instruktorów rekreacji ruchowej (przeszkolono 8 osób). Położył szczególny nacisk na szkolenia młodych członków, którzy kiedyś przejmą obowiązki oraz złożył podziękowania Bosmanowi za wykonaną pracę i Mariuszowi Sulewskiemu za prowadzenie strony internetowej WKŻ „Pasat”. Złożył również wniosek aby w Uchwale znalazły się następujące kwestie: – próba przejęcia 5 jachtów ze zlikwidowanego warszawskiego klubu żeglarskiego (4 Oriony i Omega), – próba dotarcia do młodzieży i szkolenie „następców” – propozycje realizacji zadań w nowej kadencji: pływający pomost na ulicy Witebskiej, założenie kładki pomiędzy pomostami w Pieczyskach, – kontynuacja rejsów, które stały się ikoną klubu.  

        Wśród innych ważniejszych wniosków należy wymienić:          

    – naprawę ostatniego odcinka drogi wjazdowej na przystań w Pieczyskach,         

    – wniosek dla przyszłego Zarządu o przedstawienie Planu finansowego na 2009 rok         

    – o zakup sprzętu, który jest niezbędny dla ratownictwa klubowego         

    – o powiększenie Mariny w Pieczyskach          

    – zakup rzutnika  multimedialnego do celów szkoleniowych

     – zakup silnika do łodzi ratowniczej

    – wypracowanie nowej formy współpracy z YKMW Kotwica   

      Wszystkie wnioski zostały uwzględnone w Uchwale programowej, którą odczytał Przewodniczący Komisji Uchwał i Wniosków Wiesław Fiutowski. 

        Uchwałę ze wszystkimi poprawkami jednogłośnie przyjęto w głosowaniu jawnym.

        Następnie przedstawiono kandydatów do Władz Klubu i na delegatów na Zjazd Oddziału PTTK i KPOZŻ. Uczestnicy zebrania w głosowaniu tajnym dokonali wyboru nowych władz i reprezentantów.

    Po podliczeniu głosów Przewodniczący Komisji Skrutacyjnej Janusz Karolewski przedstawił wyniki wyborów:

    Do Zarządu WKŻ Pasat weszli: 

    M. Sulewski         37 głosów

    A. Przepierska    35 głosów

    A. Krupski            35 głosów

    K. Laskowski      35 głosów 

    Z. Skorupski        35 głosów

    T. Mrozek             31 głosów

    J. Cichański        21 głosów (31 w drugiej turze) 

    do Komisji Rewizyjnej weszli:

    G. Ciesielski       40 głosów

    W. Fiutowski      36 głosów

    M. Bartnik           28 głosów (w drugiej turze)
    Delegatami na Zjazd Oddziału zostali:

    E. Kozanowski  29 głosów

    A. Krupski           27 głosówZ. Skorupski       27 głosów

    K. Laskowski     26 głosów

    M. Sulewski        21 głosów

    W. Fiutowski      15 głosów

    Delegatami na Sejmik KPOZŻ zostali:

    Edward Kozanowski

    Andrzej Krupski

    Nowo wybrany Zarząd udał się na pierwsze zebranie pod przewodnictwem Prezesa Oddziału PTTK. Nastąpiło ukonstytuowanie  wybranego Zarządu Klubu. W tajnym głosowaniu Prezesem WKŻ Pasat wybrany został Andrzej Krupski.

    Po krótkiej naradzie ustalono ostateczny skład Zarządu WKŻ „Pasat” na nową kadencję:

    Andrzej Krupski             – Prezes – Komandor

    Zdzisław Skorupski       – V-ce prezes ds. technicznych

    Krzysztof Laskowski    – V-ce prezes ds. szkolenia

    Mariusz Sulewski           – Sekretarz

    Tadeusz Mrozek             – Skarbnik

    Agnieszka Przepierska – Członek Zarządu ds. sportu i rekreacji

    Janusz Cichański           – Członek Zarządu ds. finansowych

    Nowo wybrany Komandor podziękował wszystkim przybyłym Członkom Klubu za udział w Zebraniu. 

  • |

    XXV Regaty Pamięci za nami

    W dniach 13 – 14 września 2025 roku w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim żeglarze już po raz XXV spotkali się na przystani OŻ PTTK PASAT, aby uczcić pamięć tych bydgoskich żeglarzy, którzy wypłynęli na rejs po niebiańskim oceanie. Głównym organizatorem regat w tym roku był Oddział Żeglarski PTTK „Pasat”. To właśnie dwóch zasłużonych działaczy Pasatu niestety w ostatnim roku dołączyło do długiej listy tych, których pamięć czcimy: wieloletni komandor Pasatu Andrzej Krupski oraz kapitan i instruktor żeglarstwa – Krzysztof Laskowski.  Współorganizatorami regat były już tradycyjnie Bydgoski Klub Żeglarski oraz Klub Żeglarski Wind Koronowo.

    Do regat zgłosiło się 28 jachtów (57 uczestników) w klasach: T-1, T-2, T-3, Venus, Omega, Finn, Laser.

    13 września przywitał nas słabym wiatrem. Po uroczystym rozpoczęciu, podczas którego odczytano listę ponad 70 nazwisk działaczy żeglarskich, którzy odeszli na wieczną wachtę; komandorzy klubów, przedstawiciele rodzin zmarłych działaczy i zaproszeni goście udali się na Rejs Pamięci statkiem NIVA, podczas którego tradycyjnie rzucono na wodę wieniec. W tym czasie sędzia główny Patryk Romanowski wystartował uczestników. Jako że warunki wietrzne poprawiły się, udało się rozegrać 5 wyścigów punktowanych w poszczególnych klasach. Po zakończonych sportowych zmaganiach na uczestników czekała grochówka.

    Sobotni wieczór uczestnicy regat spędzili na żeglarskiej biesiadzie przy szantach granych przez zespół Własny Port. 

    14 września zaplanowany był wyścig o Błękitną Wstęgę Zalewu Koronowskiego. Z uwagi na bardzo słaby wiatr tylko 7 załóg zdecydowało się wystartować. Trasa wyścigu rozstawiona została pomiędzy Pieczyskami a Wielonkiem.

    Wyniki wyścigu o Błękitną Wstęgę:

    MNrZałogaM1Pkt
    1GawraAdam Niedźwiecki11.00
    2POL 66Adam Grajewski22.00
    3EnterpriseWojciech Górec33.00
    4BarbossaBartłomiej BiałyDSQ7.00
    4StratusStefan KalinowskiDSQ7.00
    4TygrysBartosz NicińskiDSQ7.00

    Wyniki w poszczególnych klasach:

    klasa: T-1

    MNrZałogaPkt
    1Wiesiek HolWiesłąw Paterski
    Wojciech Górec
    4.00
    2BD96 ZjawaMarek Wierczewski
    Marlena Adamska
    8.00
    3XMichał Mączka
    Kazimierz Mączka
    12.00

    klasa : T-2

    MNrZałogaPkt
    1POL 526 TygrysBartosz Niciński
    Barbara Nicińska
    Krzysztof Kowalski
    4.00
    2BD828 MarboMarek Bonk
    Piotr Lewandowski
    8.00
    3PL000902 EolOliwia Jóźwiakowska
    Marcin Jóźwiakowski
    12.00

    klasa : T-3

    MNrZałogaPkt
    1BD521 GawraAdam Niedźwiedzki
    Ewa Tomasik
    5.00
    2Ayer 5Bartłomiej Pomianowski Wojciech Pomianowski6.00
    3BarbossaBartłomiej Biały
    Barbara Biały
    12.00
    4S-27, JW2Wiesław Gancarek
    Jan Pantkowski
    16.00
    5REM 3Mirosław Rygielski
    Artur Augustynowicz
    17.00
    6ShallowAdam Rozkwitalski
    Jerzy Witek
    23.00

    klasa Venus

    MNrZałogaPkt
    1TajfunStanisław Kozyra Jan Byzdra Przemysław Krabiś4.00
    2BD4 MychaRomuald Galor Dawid Andrecki9.00

    klasa: Omega

    MNrZałogaPkt
    1199 StratusStefan Kalinowski
    Krzysztof Kosmalski
    Wojciech Kosmalski
    4.00
    2POL 73 KogaJacek Laskowski
    Agnieszka Breitenbach Aleksandra Dopierała-Laskowska
    8.00
    36Arkadiusz Żurakowski
    Maciej Szymczak
    Jerzy Kania
    Aleksandra Szymańska
    Dariusz Michalski
    12.00
    43Radosław Cieślewicz
    Adrian Miotk
    Jakub Truszkowski
    15.00

    klasa: Finn

    MNrZałogaPkt
    1POL 71Dariusz Kozłowski6.00
    2POL 420Jakub Bogdański8.00
    3POL 342 (38)Michał Wieszok9.00
    4POL 66Adam Grajewski12.00
    5POL 707Agnieszka Kowalska20.00
    6POL 806Marcin Sobieszczyk21.00
    7POL 44Tomasz Posiadeł27.00

    klasa Laser

    MNrZałogaPkt
    1POL 212510Piotr Biały4.00
    2POL 19696Klara Mikołajczyk7.00
    3POL 21812Mateusz Kowalski11.00

    Po godzinie 15 odbyło się uroczyste wręczenie pucharów, dyplomów i upominków ufundowanych przez kluby organizujące regaty. Każdy uczestnik otrzymał również okolicznościowy medal. W imieniu Bractwa Zardzewiałej Kotwicy Wiesław Tazbir wręczył okolicznościowe pamiątki za wytrwałość 2 żeglarzom, którzy brali udział we wszystkich dotychczasowych Regatach Pamięci: Romualdowi Galorowi (Pasat) i Adamowi Niedźwiedzkiemu (BKŻ).

    Komandor OŻ PTTK Pasat Mariusz Sulewski podziękował współorganizatorom oraz komisji regatowej za organizację regat, a uczestnikom za bezpieczną i sportową rywalizację. Komandor KŻ WIND Wiesław Gancarek zaprosił wszystkich żeglarzy na kolejną 26 edycję Regat Pamięci w przyszłym roku na przystań w Romanowie. Zatem do zobaczenia na kolejnych Regatach Pamięci, oby tylko lista uczestników była coraz dłuższa, a lista odczytywanych się nie wydłużała.

  • Obozy 2010 za nami

    W dniu 08 sierpnia 2010 zakończyły się tradycyjne młodzieżowe obozy żeglarskie w Pieczyskach. Jak co roku odbyły się 2 turnusy. Na pierwszym turnusie uczestniczyło około 50 osób, na drugim około 30 uczestników.

    W I turnusie brały udział 3 odrębne grupy uczestników: Najmłodsza grupa w wieku 10 -12 lat szkoliła się z podstaw żeglarstwa, marynistyki i zabaw żeglarskich pod nadzorem instr. żegl.  Doroty Chiberskiej.  

    Grupa szkoleniowa (powyżej 12 lat) szkolona była na stopień żeglarza jachtowego na jachtach typu Omega. Grupa była podzielona na 4 wachty, za których wyszkolenie odpowiadali instruktorzy żeglarstwa:

    I – Tadeusz Wierczewski

    II – Dariusz Palmowski

    III – Rafał Kuć

    IV – Michał Ługowski

    Do egzaminu przystąpiło 20 uczestników, nie zdał tylko jeden.

    Grupa turystyczna (patentowa) składająca się z uczestników posiadających już stopień żeglarza  jachtowego, którą prowadzili instr. żegl. Olo Kunicki i mł. instr. żegl. Melisa Kuźniar, brała udział w doskonaleniu żeglarskim, regatach, trzech kilkudniowych rejsach po wodach Zalewu Koronowskiego. Nowością w tym roku było ćwiczenie zachowania się załogi podczas wywrotki jachtu i stawiania wywróconej łodzi. Grupa turystycznaja zwykle przygotowała również Neptunalia dla wacht szkoleniowych.

    Na drugim turnusie uczestniczyły dwie grupy: szkoleniowa i turystyczna.  W grupie szkoleniowej na stopień żeglarza jachtowego cztery wachty prowadzone były przez instruktorów żeglarstwa:  I – Tadeusz Wierczewski  II – Stanisław Przędzielewski  III – Joanna Stocka  IV – Janusz Cichański  Do egzaminu przystąpiło 18 uczestników, nie zdał tylko jeden. Grupa turystyczna, której opiekunem był instr. żegl. Olo Kunicki była prowadzona w takim samym zakresie szkoleniowym i turystycznym jak na I turnusie.  

    Nad całością na obu turnusach czuwała Komendant Obozu Małgorzata Kunicka. Cierpliwie zmagała się z licznymi kontrolami inspirowanymi przez „życzliwych ludzi”. Kontrole te, jak zwykle na naszych obozach,  potwierdziły wysoką jakość i zgodność z przepisami prowadzonych obozów, a zarzuty okazywały się bezpodstawne.

    Pod nadzorem całej kadry były organizowane po zajęciach ogniska, dyskoteki, wielobój żeglarski, regaty na wiosłach, gry sportowe i konkursy. Zakończenie każdego z turnusów uświetnił także koncert szant w wykonaniu Macieja Cichańskiego. Nad całością szkolenia czuwał KWŻ – kapitan jachtowy Janusz Cichański. Również osoby odpowiedzialne za opiekę medyczną, ratownictwo, czystość sanitarną i zabezpieczenie techniczno-bosmańskie wypełniły swoje obowiązki bez zarzutu.

    Relację opracował J. Cichański 

Dodaj komentarz