12.08.2017 Regaty w cieniu huraganu

12 sierpnia zgodnie z planem miały odbyć się Regaty o Puchar OŻ PTTK PASAT. Jednak to co wydarzyło się wieczorem w przeddzień regat postawiło imprezę pod wielkim znakiem zapytania. Około godziny 21.00 nad Zalew Koronowski dotarła potężna burza, która spowodowała wiele zniszczeń w całym regionie, a na przystani przewracała drzewa, zrywała cumy i pozbawiła całą okolicę energii elektrycznej. Szczęśliwi skończyło się tylko na stratach materialnych, bo jak się później okazało nie wszyscy w Polsce mieli tyle szczęścia tego wieczoru.

Tak wyglądała przystań nad ranem…

Od wczesnego ranka wszyscy obecni członkowie Oddziału aktywnie usuwali skutki nawałnicy. Po opanowaniu sytuacji czekaliśmy na zgłoszenia chętnych do Regat.

Jako, że zgłosiło się 11 jachtów sędzia główny kol. Agnieszka Przepierska zdecydowała o przeprowadzeniu wyścigów. Dziękujemy tym, którzy pomogli nam pomimo trudnej sytuacji odbyć regaty i sami wzięli w nich udział. Tu nie chodziło o wygraną, brać żeglarska pokazała, że nie straszne nam żywioły, razem daliśmy radę. Zapewne na długo ten dzień pozostanie w pamięci uczestników imprezy, a wieczorny koncert Macieja Cichańskiego w barze przy przystani odbywający się przy latarkach i agregacie prądotwórczym przejdzie do historii, takich regat w Pasacie jeszcze nie było, i oby nigdy więcej.

Podobne wpisy

  • Relacja z Młodzieżowego Rejsu Morskiego

     W dniach: 26.06 2010 – 10.07.2010 odbył się I Młodzieżowy Rejs Morski Kopenhaga 2010.

    Jacht: s/y Dar Świecia PZ-2317, szkuner sztakslowy, powierzchnia ożaglowania 74 m2

    Trasa rejsu (odwiedzone porty): Gdańsk – Hel – Ronne – Ystad – Falsterbokanal – Kopenhaga – Allinge – Svaneke – Łeba – Gdańsk.

    Przebytych mil morskich: 559

    Godzin pływania: 174,5 (w tym 134,5 pod żaglami i 40 na silniku)

    Idea tego rejsu powstała już ponad rok wcześniej, ale ze względu na problemy z wyczarterowaniem odpowiednio dużego jachtu za odpowiednio przystępną cenę na realizację przyszło trochę poczekać. Na początku było szkolenie: obozy żeglarskie, które WKŻ Pasat organizuje co roku i kursy wiosenne. Ludzie kończący kursy często pojawiali się na naszej przystani w Pieczyskach, niektórzy zapisywali się do Klubu, a młodzież przyjeżdżała na kolejne obozy, by po uzyskaniu patentu pływać pod szyldem Pasatu w rejsach po Zalewie Koronowskim klubowymi jachtami. Tak też trafili do nas uczestnicy tego rejsu. Znalazło się kilku młodych członków i sympatyków Pasatu, którzy zapragnęli posmakować żeglarstwa morskiego i zdobyć pierwsze szlify w dążeniu do uzyskania stopnia sternika jachtowego. Po początkowych problemach kapitan Krzysztof Laskowski, który zgodził się dowodzić rejsem zdołał wyczarterować jacht. Dzięki uprzejmości armatora – Yacht Clubu Morskiego Columbus ze Świecia, któremu składamy serdeczne podziękowania, na przystępnych warunkach udostępniono nam na dwa tygodnie stalowy szkuner sztakslowy „Dar Świecia„. Od jesieni ubiegłego roku zaczęliśmy planować rejs i pełną obsadę. Docelowym portem była stolica Danii – Kopenhaga. Już  w styczniu wszystkie miejsca w załodze były zarezerwowane. W rejsie udział biorą:

    Kap. j. Krzysztof  Laskowski – kapitan

    St. j.  Mariusz Sulewski – I oficer

    J. st. m. Jan Kromski – II oficer

    Ż.j. Adrianna Czajkowska

    Ż.j. Michał Ciborski „Ciby”

    Ż.j. Piotr Gomoła „Gomez”

    Ż.j. Marcin Łażewski

    Ż.j. Ignacy Marzecki

    Ż.j. Michał Mendyk „Czołg”

    Wszyscy poza kadrą oficerską pierwszy raz na morzu i wszyscy wyszkoleni na obozach i kursach WKŻ Pasat. Średnia wieku morskich neofitów 17-18 lat. Ostatnie tygodnie przed rejsem, to dla większości gorączkowe przygotowania: jak się wyposażyć, jakie dokumenty trzeba mieć przy sobie, jaką walutę, prowiant, ubezpieczenia i wiele, wiele innych drobiazgów oczywistych dla tych, którzy po morzach pływają od lat, ale nie dla tych, którzy wybierają się w swój pierwszy rejs.

    No i nastał pierwszy dzień. Krótko po godzinie 9.00 wszyscy uczestnicy stawili się w porcie w Górkach Zachodnich. Wybrzeże przywitało nas piękną słoneczną pogodą. Bosman sprawnie przekazał nam jacht i rozpoczęło się wielkie pakowanie. Ku wielkiemu zdziwieniu góra bagaży znikła z kei we wnętrzu jachtu i jeszcze pozostało miejsce dla uczestników. Krótkie szkolenie dotyczące zasad bezpieczeństwa, używania pasów bezpieczeństwa, alarmów, i wychodzimy na Zatokę Gdańską. Wiatr nam nie sprzyjał, mało że wiał słabo, to jeszcze w kierunków północnych, co zmusiło nas do halsówki. Na szczęście z czasem wiatr wzmógł się i jacht nieco nabrał prędkości. Około 20.00 osiągnęliśmy pierwszy port – Hel, gdzie postanowiliśmy przenocować i poczekać na zapowiadany północno-wschodni wiatr. Pierwsze wrażenia za nami i choć chwilami przechyły były spore, to chorobie morskiej nikt się nie poddał.

    Niedzielny poranek przywitał nas pięknym słońcem i słabym wiatrem. Krótki spacer po Helu, wizyta w fokarium i koło południa czas wyjść w morze. Wiatr rzeczywiście odkręcił na korzystny kierunek i wiał z siłą 2-30 B. Płynęliśmy wzdłuż Półwyspu Helskiego z zawrotną prędkością 3 węzłów, spokojne morze i tylko jeden incydent zmącił sielską atmosferę na pokładzie. Załogant zaznaczający pozycję na mapie poinformował ku zdziwieniu wszystkich na pokładzie, że…  znajdujemy się na lądzie. Oczywiście wprawne oko oficera szybko „zepchnęło” jacht z mielizny i poprawiona pozycja znalazła się na mapie. Wieczorem minęliśmy przylądek Rozewie i skierowaliśmy się w stronę Bornholmu.

    Cały poniedziałek płynęliśmy dość jednostajnie na zachód stopniowo oddalając się od polskiego wybrzeża. Po minięciu trawersu Wzgórza Rowokół traciliśmy kontakt wzrokowy z krajem. W międzyczasie uczestnicy rejsu stopniowo wgłębiali się w obsługę urządzeń pokładowych, zasady prowadzenia nawigacji i zapisów w dzienniku jachtowym. Stosunkowo spokojne morze ułatwiało łagodną aklimatyzację do morskich warunków. W wolnych chwilach na szerokim pokładzie rufowym zbierał się klub miłośników gry w Rummy, taką odmianę Remika, w której zamiast kart używa się plastikowych klocków. Świetna rozrywka na długie rejsowe godziny.

    We wtorkowy poranek ujrzeliśmy zarysy Bornholmu. Po drodze mijał nas żaglowiec Marynarki Wojennej ORP Iskra, nie obyło się bez salutowania banderą. Zdecydowaliśmy, że wchodzimy do Ronne. Dotarcie do stolicy wyspy zajęło nam pół dnia, podczas którego wachty po kolei uczyły się obsługi szczotki do szorowania pokładu i kokpitu. Zdziwiliśmy się że ten jacht może wyglądać o wiele lepiej niż na początku rejsu przy użyciu zwykłej szczotki i odrobiny detergentu. Popołudniem zacumowaliśmy w porcie jachtowym w Ronne. Udaliśmy się na pobliską plażę. To nie może być Bałtyk! – tak większość uczestników rejsu zareagowała na krystalicznie czystą wodę, która oprócz tego że czysta okazała się niestety być niewiarygodnie zimna. Później wycieczka po urokliwym kilkunastotysięcznym miasteczku, spokojne uliczki z ciekawą architekturą, małe sklepiki i kafejki, galerie sztuki. Dla większości uczestników był to pierwszy kontakt z Danią i Bornholmem w szczególności. Niestety wieczorna prognoza pogody  pogorszyła nasze nastroje: zapowiadała aktywny front i silne zachodnie wiatry przez kolejne dni. Gdyby się sprawdziła mogłoby to poważnie zagrozić terminowemu dotarciu do Kopenhagi.

    Poranek przywitał nas przelotnym deszczem i zachodnim wiatrem o sile 5-6 0B. Krótka narada załogi i decyzja: próbujemy. W południe wyszliśmy z portu na rozkołysane wody zachodniego Bałtyku. Oczywiście halsówka, przechyły i coraz większy rozkołys. To był test, mający pokazać kto już się zaaklimatyzował i nie straszne mu trudniejsze warunki. Załoga zdała ten test. Poza pojedynczymi przypadkami składania hołdów dla Neptuna  przez jednego z załogantów, który mimo tego mógł normalnie funkcjonować. Nikt nie zapadł na cięższe odmiany choroby morskiej. Ignacemu i Marcinowi tak spodobało się huśtanie, że ubrani na sztormowo zajęli miejsca obserwacyjne na koszu dziobowym, gdzie byli systematycznie podmywani przez falę. Prawdziwej odporności wymagała praca w kambuzie, ale tam już nie wszyscy chętnie się pchali, a niektórzy przebywając tam przez chwilę przybierali dziwnie nienaturalne barwy. Tutaj poza II oficerem – Jankiem znakomicie sprawdzili się Marcin, „Ciby” i „Czołg” . Po drodze trzeba było przeciąć rutę, na której niczym na Trasie Marszłkowskiej sunęły jeden za drugim kontenerowce, masowce i tankowce. W obie strony. Przydał się jachtowy radar, a przede wszystkim wzmożona obserwacja wachty nawigacyjnej.

    Około 2.00 w czwartek postanowiliśmy zawinąć na chwilę do Ystad. Zrobiliśmy sobie nocną wycieczkę po tym portowym miasteczku (no może poza Ignacym, który z własnego wyboru pełnił wachtę portową we własnej koi i niespecjalnie miał ochotę się z nią rozstać). Wyszliśmy o 6.00 rano, ciężko było wstać, a westowa szóstka jeszcze nie przestała wiać, więc czekał nas kolejny dzień halsówki w kierunku Kanału Falsterbo. Cała załoga przyzwyczaiła się już do rozkołysu i przechyłów, a wiatr stopniowo odkręcał dając możliwość płynięcia wzdłuż szwedzkiego wybrzeża. Nudę zabijano pracami na pokładzie. Praktycznie każdy miał swój wkład w to, że kolejne powierzchnie antypoślizgowe odzyskiwały oryginalny kolor. Szczególne zasługi oddała tu wachta druga, czyli „Gomez” i „Czołg”. Z kolei Ignacy zabrał się za „glansowanie mosiądzów”, dzięki czemu mosiężne knagi zaczęły wyglądać prawie jak nówki. Popołudniem dopłynęliśmy w okolice Trelleborga, gdzie trzeba było zachować ostrożność z uwagi na duży ruch promów. W końcu ujrzeliśmy wejście do Kanału Falsterbo. Żagle w dół i korzystając z „dieselgrota” pokonujemy kanał. Po przepłynięciu zwodzonego mostu zacumowaliśmy w pobliskiej marinie i poszliśmy na krótki spacer po okolicy.

    Po drodze napotkaliśmy niezliczone roje małych muszek. Do historii lingwistyki stosowanej przejdzie przypadek „Gomeza”, który w trzech znanych sobie językach próbował dowiedzieć się od tubylców jak trafić na pocztę. Problem polegał na tym że używał trzech języków jednocześnie, a w dodatku jakby na złość żaden z tych języków nie był językiem szwedzkim. Po powrocie na jacht mieliśmy okazję podziwiać niecodzienne widowisko: o zachodzie słońca wzdłuż widocznego z mariny olbrzymiego mostu łączącego szwedzkie Malmo z duńską Kopenhagą rozbłysły efektowne fajerwerki. Od miejscowych dowiedzieliśmy się że to z okazji 10-lecia funkcjonowania tego arcydzieła sztuki inżynierskiej.

    W piątkowy poranek przy dość silnym południowym wietrze na samym grocie wyruszyliśmy do Kopenhagi. Po drodze mijaliśmy olbrzymią farmę wiatrową na środku Oresundu, potem wzdłuż mostu, którego ogrom mogliśmy podziwiać dopiero z bliska  sunęliśmy baksztagiem ku duńskiej stolicy. Nawigowanie w tym rejonie wymaga sporej koncentracji, pławy torowe, znaki kardynalne, stawy, spory ruch statków – to musiało robić wrażenie na tych , którzy pierwszy raz widzą coś takiego. No i niezapomniane wrażenia – samoloty podchodzące do lądowania na Kopenhaskim lotnisku Kastrup w odstępach dokładnie jednominutowych. Wydawało nam się że zahaczą o nasze maszty, ale oczywiście było to tylko wrażenie.  Zwiedzanie Kopenhagi zaczęliśmy od opłynięcia kanałów portowych. Z wody to hanzeatyckie miasto wygląda naprawdę okazale. Popołudniem zacumowaliśmy w marinie Langelinie położonej w pobliżu słynnej kopenhaskiej Syrenki. Niestety nie dane było nam zobaczyć syrenki na żywo, gdyż została przewieziona na światową wystawę Expo, a w miejscu oryginału stał telebim pokazujący na żywo Syrenkę w … Chinach. Wieczorem na kończącego akurat w ten dzień okrągłe osiemnaście lat „Czołga” czekała niespodzianka: stylowy tort urodzinowy z osiemnastoma „świeczkami” autorstwa Ady i Marcina. Urodzinowa impreza na niewielkim jachcie może nie przypominała wieczoru w klubie, ale też było nieźle. W sumie to szkoda że nie mogliśmy przesiąść się choć na chwilę na stojący nieopodal m/y Octopus – szósty pod względem wielkości jacht motorowy świata – taki pływający prywatny hotel wielkości niedużego promu, no ale cóż solenizant nie rozdał nam wejściówek.

    Sobota, to dzień zwiedzania miasta i robienia zakupów. No tak w tym żeglarstwie to jednak najbardziej bolą nogi, a upał coraz mocniej dawał się we znaki, ale widok z wieży kościelnej po pokonaniu ponad 400 schodów – bezcenny – Kopenhaga w całej okazałości u naszych stóp. Wieczorem  wizyta na Nyhavn, gdzie po całodziennym upale orzeźwiły nas chłodzące napoje zakupione w Havnekiosken. I ten niepowtarzalny klimat, te tłumy ludzi z różnych stron świata, mówiących różnymi językami.

    Niedzielne przedpołudnie, to zajęcia w podgrupach – bieganie po centrum, zmiana warty przed Pałacem Królewskim (nieco mniej okazała niż w Londynie) i męczący upał. Po obiedzie wychodzimy w morze. Cel – powrót do Kanału Falsterbo. Dopiero po wypłynięciu z miasta temperatura robi się znośna, ale ze względu na słaby wiatr jeszcze długo podpieramy się silnikiem. Wieczorem Polskie radio podało oczekiwane z ciekawością wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich. Do kanału dopłynęliśmy około 22.30. Niestety było to pół godziny po ostatnim planowym otwarciu mostu nad kanałem, co zmusiło nas do przeczekania nocy w porcie.

    W poniedziałkowy poranek wyruszyliśmy wzdłuż szwedzkiego wybrzeża w kierunku Bornholmu. Piękna słoneczna pogoda i ciepły południowo-zachodni wiatr o sile 3-40B powodowały iście plażową żeglugę. Co niektórzy nieźle się spiekli. Pod wieczór jednak niebo zaczęło się chmurzyć. Gdy po raz drugi przechodziliśmy „Trasę Marszałkowską” dla statków już każdy wiedział jak ocenić niebezpieczeństwo zderzenia na wodzie. Przed nami wysokie klify Bornholmu i wznoszące się nad nimi ruiny zamku Hammershus, za nami gęstniejące chmury i doganiający nas słaby deszcz. Płyniemy w kierunku stojącej na skalnym przylądku latarni Hammerodde. Po północy mijamy przylądek i kierujemy się do portu w miasteczku Allinge.

    Wtorkowy poranek przywitał nas chłodem i silnym zachodnim wiatrem. Spacer po Allinge i niespodzianka – północne wybrzeże Bornholmu jest zupełnie inne niż to znane z Ronne. Skały i wydrążone w nich niewielkie zatłoczone porciki. Korzystając z miejscowych marketów uzupełniamy braki w jachtowej spiżarni i pełną prędkością dochodzącą do 7 węzłów płyniemy w kierunku Christianso. Postanowiliśmy opłynąć wyspę – twierdzę , jednak bez zawijania do portu. Wrażenie jest niesamowite: skaliste brzegi dwóch małych wysepek połączonych kładką wzmocnione są murami obronnymi, na których rozstawione są dziesiątki dział. Ci Szwedzi to faktycznie łatwo nie mieli jak próbowali zdobywać wyspę. Nad całością góruje wieża dawnej twierdzy przerobiona na latarnię morską. Wewnątrz  portu tak ciasno, że nawet gdybyśmy chcieli, to nie było gdzie zaparkować naszego ponad trzynastometrowego „pancernika”. Skierowaliśmy się na południe w kierunku Svaneke. Wiatr chwilami jeszcze przybierał na sile, co powodowało że płynąc półwiatrem rozpędziliśmy się do 8 węzłów. Dotarcie do Svaneke zajęło nam około 1,5 godziny. Port był podobnie zatłoczony jak na Christianso, więc sporo czasu zajęło nam znalezienie bezpiecznego sposobu zacumowania.

    Svaneke to miejscowość typowo turystyczna, na uliczkach spotkać można sporo naszych rodaków. Oczywiście wybraliśmy się na spacer po urokliwym miasteczku: wystawy, artystyczna huta szkła, czy wytwórnia cukierków, gdzie można obejrzeć od początku do końca cały proces produkcji, czy ciekawy ewangelicki kościół, to tylko niektóre z odwiedzonych przez nas miejsc. Nie sposób było odmówić sobie przyjemności skosztowania wędzonych ryb w jednej z najbardziej znanych wędzarni na całym Bornholmie. Wieczór spędziliśmy oglądając telewizję w portowej świetlicy, do której każdy płacący za postój jachtu ma prawo wstępu. Z resztą Svaneke odwiedzałem zawsze z przyjemnością gdy byłem w rejonie Bornholmu, a miejscowy Bosman, który zawsze jest przyjaźnie nastawiony naszą kolejną (choć pierwszy raz tak dużym jachtem) wizytę w Svaneke uhonorował zwolnieniem nas z opłaty za postój.

    Środowe przedpołudnie spędziliśmy chodząc po Svaneke, a po obiedzie  wypłynęliśmy ku brzegom ojczystym – kierunek Łeba. Pod wieczór zachodni wiatr zaczął tężeć  i wiało 6 0B. Na otwartym morzu objawiało się to sporym rozkołysem i  latającymi po wnętrzu jachtu ruchomymi elementami wyposażenia. Ale tym razem załoga była już uodporniona na morskie bujanie. W nocy musieliśmy uważać na słynne akweny nawigacyjne nr 6 i 6a, na których odbywały się manewry wojskowe.

    Gdy wstał świt płynęliśmy już wzdłuż polskiego wybrzeża systematycznie się do niego zbliżając. Wreszcie byliśmy w zasięgu polskiej telefonii. Około południa zacumowaliśmy w największej chyba marinie jachtowej wzdłuż polskiego wybrzeża w Łebie. Miasto przywitało nas upalną pogodą. Korzystając z okazji odwiedziliśmy świetnie wyposażony sklep żeglarski, po czym udaliśmy się na dłuższy spacer do centrum. Szkoda, że piękna marina powstała tak daleko od centrum miasta. Wieczór spędziliśmy na słuchaniu szant w portowej tawernie i dyskusjach o kończącym się  rejsie.

    W piątkowy poranek udaliśmy się w ostatni etap rejsu – do Górek Zachodnich. Wiatr był słaby, więc jacht leniwie pokonywał  kolejne mile po gładkiej tafli morza. Najdłużej trwało tradycyjnie minięcie Rozewia, do którego dotarliśmy pod wieczór. Wiatr mało  jeszcze osłabł, i w dodatku zaczął kręcić. Przez czterogodzinną wachtę upłynęliśmy całe 2 mile. Nad ranem wobec braku widocznych oznak poprawy warunków wietrznych przeszliśmy na napęd mechaniczny, z pomocą którego przed południem dotarliśmy do macierzystego portu.   Pozostało tylko sklarować jacht (bosman był pod wrażeniem), uzupełnić formalności (dziennik jachtowy, opinie – rzecz jasna pozytywne, wpisy do książeczek) i wyokrętować się. Wszyscy uczestnicy rejsu twierdzili i twierdzą nadal, że gdyby tak ktoś przyszedł i zapytał: stary, czy masz czas, to oczywiście płyną w kolejny rejs.

  • Inauguracja sezonu 2022

    1 maja 2022 grono członków i sympatyków Pasatu spotkało się na przystani w Pieczyskach, aby oficjalnie zainaugurować nowy sezon nawigacyjny. Pogoda dopisała, klubowe jachty dzięki pracy członków Oddziału już na wodzie. Komandor Pasatu Mariusz Sulewski poinformował zebranych o nadchodzących w bieżącym roku wydarzeniach: Regatach o Puchar OŻ PTTK PASAT planowanych na 30 lipca oraz XX Regatach Pamięci 11 września, które w tym roku organizowane będą przez Pasat, szkoleniu na stopień żeglarza jachtowego oraz innych zamierzeniach i wyzwaniach stojących przed naszym stowarzyszeniem. Życząc wszystkim stopy wody pod kilem i udanego sezonu wydał komendę do podniesienia bandery na klubowym maszcie.

    Po części oficjalnej obecni członkowie i sympatycy Pasatu biesiadowali przy potrawach grilowych przygotowanych przez Małgorzatę i Eugeniusza Ostrowskich.

    Miejmy nadzieję, że zainaugurowany sezon będzie czasem powrotu do normalności po zawirowaniach spowodowanych pandemicznymi restrykcjami w latach ubiegłych.

  • |

    XXV Regaty Pamięci za nami

    W dniach 13 – 14 września 2025 roku w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim żeglarze już po raz XXV spotkali się na przystani OŻ PTTK PASAT, aby uczcić pamięć tych bydgoskich żeglarzy, którzy wypłynęli na rejs po niebiańskim oceanie. Głównym organizatorem regat w tym roku był Oddział Żeglarski PTTK „Pasat”. To właśnie dwóch zasłużonych działaczy Pasatu niestety w ostatnim roku dołączyło do długiej listy tych, których pamięć czcimy: wieloletni komandor Pasatu Andrzej Krupski oraz kapitan i instruktor żeglarstwa – Krzysztof Laskowski.  Współorganizatorami regat były już tradycyjnie Bydgoski Klub Żeglarski oraz Klub Żeglarski Wind Koronowo.

    Do regat zgłosiło się 28 jachtów (57 uczestników) w klasach: T-1, T-2, T-3, Venus, Omega, Finn, Laser.

    13 września przywitał nas słabym wiatrem. Po uroczystym rozpoczęciu, podczas którego odczytano listę ponad 70 nazwisk działaczy żeglarskich, którzy odeszli na wieczną wachtę; komandorzy klubów, przedstawiciele rodzin zmarłych działaczy i zaproszeni goście udali się na Rejs Pamięci statkiem NIVA, podczas którego tradycyjnie rzucono na wodę wieniec. W tym czasie sędzia główny Patryk Romanowski wystartował uczestników. Jako że warunki wietrzne poprawiły się, udało się rozegrać 5 wyścigów punktowanych w poszczególnych klasach. Po zakończonych sportowych zmaganiach na uczestników czekała grochówka.

    Sobotni wieczór uczestnicy regat spędzili na żeglarskiej biesiadzie przy szantach granych przez zespół Własny Port. 

    14 września zaplanowany był wyścig o Błękitną Wstęgę Zalewu Koronowskiego. Z uwagi na bardzo słaby wiatr tylko 7 załóg zdecydowało się wystartować. Trasa wyścigu rozstawiona została pomiędzy Pieczyskami a Wielonkiem.

    Wyniki wyścigu o Błękitną Wstęgę:

    MNrZałogaM1Pkt
    1GawraAdam Niedźwiecki11.00
    2POL 66Adam Grajewski22.00
    3EnterpriseWojciech Górec33.00
    4BarbossaBartłomiej BiałyDSQ7.00
    4StratusStefan KalinowskiDSQ7.00
    4TygrysBartosz NicińskiDSQ7.00

    Wyniki w poszczególnych klasach:

    klasa: T-1

    MNrZałogaPkt
    1Wiesiek HolWiesłąw Paterski
    Wojciech Górec
    4.00
    2BD96 ZjawaMarek Wierczewski
    Marlena Adamska
    8.00
    3XMichał Mączka
    Kazimierz Mączka
    12.00

    klasa : T-2

    MNrZałogaPkt
    1POL 526 TygrysBartosz Niciński
    Barbara Nicińska
    Krzysztof Kowalski
    4.00
    2BD828 MarboMarek Bonk
    Piotr Lewandowski
    8.00
    3PL000902 EolOliwia Jóźwiakowska
    Marcin Jóźwiakowski
    12.00

    klasa : T-3

    MNrZałogaPkt
    1BD521 GawraAdam Niedźwiedzki
    Ewa Tomasik
    5.00
    2Ayer 5Bartłomiej Pomianowski Wojciech Pomianowski6.00
    3BarbossaBartłomiej Biały
    Barbara Biały
    12.00
    4S-27, JW2Wiesław Gancarek
    Jan Pantkowski
    16.00
    5REM 3Mirosław Rygielski
    Artur Augustynowicz
    17.00
    6ShallowAdam Rozkwitalski
    Jerzy Witek
    23.00

    klasa Venus

    MNrZałogaPkt
    1TajfunStanisław Kozyra Jan Byzdra Przemysław Krabiś4.00
    2BD4 MychaRomuald Galor Dawid Andrecki9.00

    klasa: Omega

    MNrZałogaPkt
    1199 StratusStefan Kalinowski
    Krzysztof Kosmalski
    Wojciech Kosmalski
    4.00
    2POL 73 KogaJacek Laskowski
    Agnieszka Breitenbach Aleksandra Dopierała-Laskowska
    8.00
    36Arkadiusz Żurakowski
    Maciej Szymczak
    Jerzy Kania
    Aleksandra Szymańska
    Dariusz Michalski
    12.00
    43Radosław Cieślewicz
    Adrian Miotk
    Jakub Truszkowski
    15.00

    klasa: Finn

    MNrZałogaPkt
    1POL 71Dariusz Kozłowski6.00
    2POL 420Jakub Bogdański8.00
    3POL 342 (38)Michał Wieszok9.00
    4POL 66Adam Grajewski12.00
    5POL 707Agnieszka Kowalska20.00
    6POL 806Marcin Sobieszczyk21.00
    7POL 44Tomasz Posiadeł27.00

    klasa Laser

    MNrZałogaPkt
    1POL 212510Piotr Biały4.00
    2POL 19696Klara Mikołajczyk7.00
    3POL 21812Mateusz Kowalski11.00

    Po godzinie 15 odbyło się uroczyste wręczenie pucharów, dyplomów i upominków ufundowanych przez kluby organizujące regaty. Każdy uczestnik otrzymał również okolicznościowy medal. W imieniu Bractwa Zardzewiałej Kotwicy Wiesław Tazbir wręczył okolicznościowe pamiątki za wytrwałość 2 żeglarzom, którzy brali udział we wszystkich dotychczasowych Regatach Pamięci: Romualdowi Galorowi (Pasat) i Adamowi Niedźwiedzkiemu (BKŻ).

    Komandor OŻ PTTK Pasat Mariusz Sulewski podziękował współorganizatorom oraz komisji regatowej za organizację regat, a uczestnikom za bezpieczną i sportową rywalizację. Komandor KŻ WIND Wiesław Gancarek zaprosił wszystkich żeglarzy na kolejną 26 edycję Regat Pamięci w przyszłym roku na przystań w Romanowie. Zatem do zobaczenia na kolejnych Regatach Pamięci, oby tylko lista uczestników była coraz dłuższa, a lista odczytywanych się nie wydłużała.

  • XIX Regaty Pamięci 2018

    15 września już po raz 19 żeglarze spotkali się nad Zalewem Koronowskim, by sportowym współzawodnictwem uczcić pamięć naszych koleżanek i kolegów, którzy wypłynęli już w swój ostatni rejs. Głównym organizatorem tegorocznych regat był Oddział Żeglarski PTTK PASAT, przy współudziale Bydgoskiego Klubu Żeglarskiego oraz Klubu Żeglarskiego Wind Koronowo.

    SONY DSC

    Podczas uroczystego otwarcia Komandorowie klubów współorganizujących regaty odczytali nazwiska znanych bydgoskich żeglarzy i działaczy żeglarskich, którzy pełnią już wieczną wachtę. Niestety lista ta z każdą edycją regat się wydłuża. Po uroczystym otwarciu regat sędzia główny Arkadiusz Pałubicki zaprosił sterników na odprawę i do startu w wyścigach, a oficjalni goście udali się na rejs Szamanem Morskim, podczas którego przyglądano się rywalizacji oraz tradycyjnie rzucono na wodę Wieniec Pamięci.

    W rywalizacji wzięło udział 31 załóg (łącznie 90 osób).

    Miejsca 1-3 w poszczególnych klasach wywalczyli:

    Klasa OMEGA

    Miejscezałogajacht
    1Korpalski Krzysztof
    Rumiński Piotr
    Rumińska Zuzanna
    Stratus
    2Bielińska Zuzanna
    Bogdański Jakub
    Bieliński Kacper
    POL 29
    3Grajewski Tomasz
    Grajewski Adam
    Kowalska Sylwia
    POL 66 Pociecha

    Klasa T-1

    Miejscezałogajacht
    1Kowalski Maciej
    Kowalska Joanna
    Johnnie Walker
    2Wierczewski Marek
    Leciejewski Michał
    Zjawa
    3Żurek Sylwester
    Duziak Włodzimierz
    Sylwa

    Klasa T-2

    Miejscezałogajacht
    1Bonk Marek
    Lewandowski Piotr
    MARBO
    2Biały Bartłomiej
    Biały Barbara
    Biały Mateusz
    Biały Piotr
    DORIS
    3Rygielski Mirosław
    Lange Mirosław
    REM II

    Klasa T-3

    Miejscezałogajacht
    1Niedźwiedzki Adam
    Tomasik Ewa
    GAWRA BD 521
    2Kołodziej Piotr
    Biały Szymon
    Biały Joanna
    PASKUDA
    3Burzych Rafał
    Burzych Mateusz
    Ziemski Waldemar
    Tarantula

    Klasa VENUS

    Miejscezałogajacht
    1Galor Romuald
    Chrustowski Krzysztof
    Kociszewski Jerzy
    MYCHA
    2Wojtalewicz Adam
    Wojtalewicz Joanna
    Wojtalewicz Wiktor
    Pędziwiatr
    3Rykaczewski Zbigniew
    Rykaczewska Sara
    Layla

    Po zakończonych wyścigach uczestnicy regat oraz zaproszeni goście biesiadowali w Barze przy Przystani Wodnej przy akompaniamencie szant w wykonaniu zespoły Własny Port.

    Na kolejną – dwudziestą już edycję Regat Pamięci w przyszłym roku zaprosił Komandor KŻ WIND w Koronowie Wiesław Gancarek. Oby tylko lista tych, o których pamiętamy się nie wydłużała.

  • Regaty Wojskowe 2009

    15 sierpnia 2009r w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim z okazji dnia Wojska Polskiego rozegrane zostały XXXIX Wojskowe Regaty Żeglarskie o Puchar Kierownika Klubu Pomorskiego Okręgu Wojskowegoi i Prezesa Oddziału PTTK. Organizatorem regat był Wojskowy Klub Żeglarski „Pasat”.

    regaty1.jpg

    W regatach uczestniczyło ok. 100 żeglarzy na 32 jachtach. O godz 11.00 przy pięknej żeglarskiej pogodzie i wietrze wiejącym w granicach 3 – 4 stopni w skali Beauforta zozegrane zostały pierwsze wyścigi. Sędzią Głównym zawodów  była  Agnieszka Reiwer – Przepierska pomocniczym Mariusz Sulewski. Rozegrano trzy punktowane wyścigi w klasach: Omega, Orion, T-1, T-2, T-3 oraz Open. Oddzielnie w ramach Ogólnopolskich Regat Młodzieżowych  klasyfikowane były załogi młodzieżowe startujace w klasach Omega i Orion. Załogi te w większości składały się z uczestników obozów żeglarskich organizowanych przez WKŻ Pasat. Regaty przebiegały bezpiecznie w sportowej atmosferze, jeśli  nie liczyć jednej kolizji pomiędzy uczestnikami w klasie Omega zakończonej uszkodzeniem łodzi. 

    Wyniki regat w poszczególnych klasach:


      klasa Omega ( Regaty Młodzieżowe )

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1   WKŻ Pasat   bd-303   Kowalik Jakub
    Ręczmin Zofia
    Klejner Monika
    Zaorski Filip
    1   1   1   3   I   
    2   WKŻ Pasat   bd-585   Szymonik Bartosz
    Osowczyk Hubert
    Pietraszak Miłosz
    Lewandowski Jakub
    2   3   3   8   II   
    3   WKŻ Pasat   bd-763   Zbrojewski Bartosz
    Filanowicz Tomasz
    Jedkie Maciej
    Kruszczyńska Aleksandra
    3   2   4   9   III   
    4  WKŻ Pasat  Cicha  Wroński Piotr
    Osowczyk Paweł
    Bednarski Miłosz
    4  4  2  10  IV  
    5   WKŻ Pasat   BD-515   Węcel Marcin
    Gawłowski Adam
    Jarczak Katarzyna
    Węcel Jan
    6   5   5   16   V   

    Klasa ORION Regaty Młodzieżowe

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  WKŻ Pasat  bd-475  Łażewski Marcin
    Marzecki Ignacy
    Ciborski Michał
    1  1  1  3  I  
    2  WKŻ Pasat  bd-21  Urbański Marcin
    Niewczas Agata
    Rusiecka Aleksandra
    2  2  3  7  II  
    3  WKŻ Pasat  b/n zielony  Mielczarski Rafał
    Kuźniar Robert
    Kieruzal Maciej
    3  5  2  10  III  
    4  WKŻ Pasat  bd-317  Gomoła Piotr
    Szymonik Radek
    Łączyński Michał
    4  3  4  11  IV  

    Klasa OMEGA

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  WKŻ Pasat  bd-1113  Wieszok Michał
    Grzybowski Michał
    Szmelter Paweł
    1  2  1  4  I  
    2  WKŻ Pasat  bd-762  Kuźniar Melisa
    Matuszak Dominika
    Kuźniar Patryk
    2  4  3  9  II  
    3  WKŻ Pasat  bd-225  Dylewski Tomasz
    Mojżeszek Michał
    Bielun Zenon
    3  3  5  11  III  

    Klasa T-1

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    WKŻ Pasat pol-4401 Laskowski Jacek
    Kossakowska Marta
    2   KŻ Wind   c-600 Joanna   Busse Kazimierz
    Skibiński Paweł
    Skibiński Dawid
    Skibińska Wiktoria
    1236II   
    3  WKŻ Pasat  pegaz 620  Pieńkowska Kamila
    Meller Marta
    Pieńkowski Rafał
    44210  III  
    WKŻ Pasat ve-1900 Fiutowski Wiesław
    Smyk Janusz
    11IV 
    5  WKŻ Pasat  Gazbud V  Szpera Karol
    Szpera Bogusław
    Kałyszyński Michał
    55414V  

    Klasa T-2

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    Tazbirowo Magic Dudziak Adam
    Jankowski Arkadiusz
    2  WKŻ Pasat  pol-5159  Rygielski Mirosław
    Rygielski Wojciech
    Rygielski Maciej
    2  2  2  6  II  
    BKŻ Kropeczka Piechocki Maciej
    Piechocki Wojciech
    III 
    4  BKŻ  Shark  Kapalka Janusz
    Fogiel Andrzej
    Pastwa Krzysztof
    4  4  4  12  IV  
    5   WKŻ Pasat   Epitafium   Mrozek Tadeusz
    Mrozek Bożena
    Swat Andrzej
    Swat Alicja
    6   6   6   18   V   

    Klasa T-3

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    BKŻ RZ-376 Jarosz Andrzej
    Przybył Marcin
    BKŻ Rafpol Rafał Rafalski
    Konek Łukasz
    II 
    3  niezrzeszony  TO-981  Papierski Jerzy
    Papierski Tomasz
    Papierska Małgorzata
    2  3  4  9  III  
    4  WKŻ Pasat  Nova II  Warmbier Marcin
    Ciesielski Grzegorz
    Płoszyński Dawid
    5  4  3  12  IV  
    5   16BŻDH   Mors RT   Watola Krzysztof
    Biały Szymon
    Sikora Katarzyna
    Walczyk Paweł
    4   5   5   14   V   
    6   WKŻ Pasat   Ayer 3   Pomianowski Bartosz
    Pomianowski Jakub
    Pomianowski Wojciech
    Puchowska Agata
    6   6   6   18   VI   

    Klasa OPEN

    klub nr jachtu nazwisko i imię wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    BKŻ 6748 Myk Krzysztof
    Myk Krystyna
    2BKŻFinnMyk Alina2226II
    3BKŻEuropaMyk Agata3339III
    4WKŻ PasatOK. DinghyKowalski Bartosz55515IV


    Po sportowych wrażeniach, wieczorem uczestnicy regat bawili się przy ognisku przy muzyce bydgoskiego barda Leonarda Luther oraz Macieja Cichańskiego.

    Składamy wyrazy podziękowania tym wszystkim, którzy przyczynili się do sprawnego przeprowadzenia regat – w szczególności: Agnieszce Przepierskiej, Mariuszowi Sulewskiemu, Krzysztofowi Laskowskiemu, Leonardowi Luther, Maciejowi Cichańskiemu, ratownikowi Mieczysławowi Bartnikowi, policjantom z posterunku Policji Wodnej w Pieczyskach. 

Dodaj komentarz