Relacja z Młodzieżowego Rejsu Morskiego

 W dniach: 26.06 2010 – 10.07.2010 odbył się I Młodzieżowy Rejs Morski Kopenhaga 2010.

Jacht: s/y Dar Świecia PZ-2317, szkuner sztakslowy, powierzchnia ożaglowania 74 m2

Trasa rejsu (odwiedzone porty): Gdańsk – Hel – Ronne – Ystad – Falsterbokanal – Kopenhaga – Allinge – Svaneke – Łeba – Gdańsk.

Przebytych mil morskich: 559

Godzin pływania: 174,5 (w tym 134,5 pod żaglami i 40 na silniku)

Idea tego rejsu powstała już ponad rok wcześniej, ale ze względu na problemy z wyczarterowaniem odpowiednio dużego jachtu za odpowiednio przystępną cenę na realizację przyszło trochę poczekać. Na początku było szkolenie: obozy żeglarskie, które WKŻ Pasat organizuje co roku i kursy wiosenne. Ludzie kończący kursy często pojawiali się na naszej przystani w Pieczyskach, niektórzy zapisywali się do Klubu, a młodzież przyjeżdżała na kolejne obozy, by po uzyskaniu patentu pływać pod szyldem Pasatu w rejsach po Zalewie Koronowskim klubowymi jachtami. Tak też trafili do nas uczestnicy tego rejsu. Znalazło się kilku młodych członków i sympatyków Pasatu, którzy zapragnęli posmakować żeglarstwa morskiego i zdobyć pierwsze szlify w dążeniu do uzyskania stopnia sternika jachtowego. Po początkowych problemach kapitan Krzysztof Laskowski, który zgodził się dowodzić rejsem zdołał wyczarterować jacht. Dzięki uprzejmości armatora – Yacht Clubu Morskiego Columbus ze Świecia, któremu składamy serdeczne podziękowania, na przystępnych warunkach udostępniono nam na dwa tygodnie stalowy szkuner sztakslowy „Dar Świecia„. Od jesieni ubiegłego roku zaczęliśmy planować rejs i pełną obsadę. Docelowym portem była stolica Danii – Kopenhaga. Już  w styczniu wszystkie miejsca w załodze były zarezerwowane. W rejsie udział biorą:

Kap. j. Krzysztof  Laskowski – kapitan

St. j.  Mariusz Sulewski – I oficer

J. st. m. Jan Kromski – II oficer

Ż.j. Adrianna Czajkowska

Ż.j. Michał Ciborski „Ciby”

Ż.j. Piotr Gomoła „Gomez”

Ż.j. Marcin Łażewski

Ż.j. Ignacy Marzecki

Ż.j. Michał Mendyk „Czołg”

Wszyscy poza kadrą oficerską pierwszy raz na morzu i wszyscy wyszkoleni na obozach i kursach WKŻ Pasat. Średnia wieku morskich neofitów 17-18 lat. Ostatnie tygodnie przed rejsem, to dla większości gorączkowe przygotowania: jak się wyposażyć, jakie dokumenty trzeba mieć przy sobie, jaką walutę, prowiant, ubezpieczenia i wiele, wiele innych drobiazgów oczywistych dla tych, którzy po morzach pływają od lat, ale nie dla tych, którzy wybierają się w swój pierwszy rejs.

No i nastał pierwszy dzień. Krótko po godzinie 9.00 wszyscy uczestnicy stawili się w porcie w Górkach Zachodnich. Wybrzeże przywitało nas piękną słoneczną pogodą. Bosman sprawnie przekazał nam jacht i rozpoczęło się wielkie pakowanie. Ku wielkiemu zdziwieniu góra bagaży znikła z kei we wnętrzu jachtu i jeszcze pozostało miejsce dla uczestników. Krótkie szkolenie dotyczące zasad bezpieczeństwa, używania pasów bezpieczeństwa, alarmów, i wychodzimy na Zatokę Gdańską. Wiatr nam nie sprzyjał, mało że wiał słabo, to jeszcze w kierunków północnych, co zmusiło nas do halsówki. Na szczęście z czasem wiatr wzmógł się i jacht nieco nabrał prędkości. Około 20.00 osiągnęliśmy pierwszy port – Hel, gdzie postanowiliśmy przenocować i poczekać na zapowiadany północno-wschodni wiatr. Pierwsze wrażenia za nami i choć chwilami przechyły były spore, to chorobie morskiej nikt się nie poddał.

Niedzielny poranek przywitał nas pięknym słońcem i słabym wiatrem. Krótki spacer po Helu, wizyta w fokarium i koło południa czas wyjść w morze. Wiatr rzeczywiście odkręcił na korzystny kierunek i wiał z siłą 2-30 B. Płynęliśmy wzdłuż Półwyspu Helskiego z zawrotną prędkością 3 węzłów, spokojne morze i tylko jeden incydent zmącił sielską atmosferę na pokładzie. Załogant zaznaczający pozycję na mapie poinformował ku zdziwieniu wszystkich na pokładzie, że…  znajdujemy się na lądzie. Oczywiście wprawne oko oficera szybko „zepchnęło” jacht z mielizny i poprawiona pozycja znalazła się na mapie. Wieczorem minęliśmy przylądek Rozewie i skierowaliśmy się w stronę Bornholmu.

Cały poniedziałek płynęliśmy dość jednostajnie na zachód stopniowo oddalając się od polskiego wybrzeża. Po minięciu trawersu Wzgórza Rowokół traciliśmy kontakt wzrokowy z krajem. W międzyczasie uczestnicy rejsu stopniowo wgłębiali się w obsługę urządzeń pokładowych, zasady prowadzenia nawigacji i zapisów w dzienniku jachtowym. Stosunkowo spokojne morze ułatwiało łagodną aklimatyzację do morskich warunków. W wolnych chwilach na szerokim pokładzie rufowym zbierał się klub miłośników gry w Rummy, taką odmianę Remika, w której zamiast kart używa się plastikowych klocków. Świetna rozrywka na długie rejsowe godziny.

We wtorkowy poranek ujrzeliśmy zarysy Bornholmu. Po drodze mijał nas żaglowiec Marynarki Wojennej ORP Iskra, nie obyło się bez salutowania banderą. Zdecydowaliśmy, że wchodzimy do Ronne. Dotarcie do stolicy wyspy zajęło nam pół dnia, podczas którego wachty po kolei uczyły się obsługi szczotki do szorowania pokładu i kokpitu. Zdziwiliśmy się że ten jacht może wyglądać o wiele lepiej niż na początku rejsu przy użyciu zwykłej szczotki i odrobiny detergentu. Popołudniem zacumowaliśmy w porcie jachtowym w Ronne. Udaliśmy się na pobliską plażę. To nie może być Bałtyk! – tak większość uczestników rejsu zareagowała na krystalicznie czystą wodę, która oprócz tego że czysta okazała się niestety być niewiarygodnie zimna. Później wycieczka po urokliwym kilkunastotysięcznym miasteczku, spokojne uliczki z ciekawą architekturą, małe sklepiki i kafejki, galerie sztuki. Dla większości uczestników był to pierwszy kontakt z Danią i Bornholmem w szczególności. Niestety wieczorna prognoza pogody  pogorszyła nasze nastroje: zapowiadała aktywny front i silne zachodnie wiatry przez kolejne dni. Gdyby się sprawdziła mogłoby to poważnie zagrozić terminowemu dotarciu do Kopenhagi.

Poranek przywitał nas przelotnym deszczem i zachodnim wiatrem o sile 5-6 0B. Krótka narada załogi i decyzja: próbujemy. W południe wyszliśmy z portu na rozkołysane wody zachodniego Bałtyku. Oczywiście halsówka, przechyły i coraz większy rozkołys. To był test, mający pokazać kto już się zaaklimatyzował i nie straszne mu trudniejsze warunki. Załoga zdała ten test. Poza pojedynczymi przypadkami składania hołdów dla Neptuna  przez jednego z załogantów, który mimo tego mógł normalnie funkcjonować. Nikt nie zapadł na cięższe odmiany choroby morskiej. Ignacemu i Marcinowi tak spodobało się huśtanie, że ubrani na sztormowo zajęli miejsca obserwacyjne na koszu dziobowym, gdzie byli systematycznie podmywani przez falę. Prawdziwej odporności wymagała praca w kambuzie, ale tam już nie wszyscy chętnie się pchali, a niektórzy przebywając tam przez chwilę przybierali dziwnie nienaturalne barwy. Tutaj poza II oficerem – Jankiem znakomicie sprawdzili się Marcin, „Ciby” i „Czołg” . Po drodze trzeba było przeciąć rutę, na której niczym na Trasie Marszłkowskiej sunęły jeden za drugim kontenerowce, masowce i tankowce. W obie strony. Przydał się jachtowy radar, a przede wszystkim wzmożona obserwacja wachty nawigacyjnej.

Około 2.00 w czwartek postanowiliśmy zawinąć na chwilę do Ystad. Zrobiliśmy sobie nocną wycieczkę po tym portowym miasteczku (no może poza Ignacym, który z własnego wyboru pełnił wachtę portową we własnej koi i niespecjalnie miał ochotę się z nią rozstać). Wyszliśmy o 6.00 rano, ciężko było wstać, a westowa szóstka jeszcze nie przestała wiać, więc czekał nas kolejny dzień halsówki w kierunku Kanału Falsterbo. Cała załoga przyzwyczaiła się już do rozkołysu i przechyłów, a wiatr stopniowo odkręcał dając możliwość płynięcia wzdłuż szwedzkiego wybrzeża. Nudę zabijano pracami na pokładzie. Praktycznie każdy miał swój wkład w to, że kolejne powierzchnie antypoślizgowe odzyskiwały oryginalny kolor. Szczególne zasługi oddała tu wachta druga, czyli „Gomez” i „Czołg”. Z kolei Ignacy zabrał się za „glansowanie mosiądzów”, dzięki czemu mosiężne knagi zaczęły wyglądać prawie jak nówki. Popołudniem dopłynęliśmy w okolice Trelleborga, gdzie trzeba było zachować ostrożność z uwagi na duży ruch promów. W końcu ujrzeliśmy wejście do Kanału Falsterbo. Żagle w dół i korzystając z „dieselgrota” pokonujemy kanał. Po przepłynięciu zwodzonego mostu zacumowaliśmy w pobliskiej marinie i poszliśmy na krótki spacer po okolicy.

Po drodze napotkaliśmy niezliczone roje małych muszek. Do historii lingwistyki stosowanej przejdzie przypadek „Gomeza”, który w trzech znanych sobie językach próbował dowiedzieć się od tubylców jak trafić na pocztę. Problem polegał na tym że używał trzech języków jednocześnie, a w dodatku jakby na złość żaden z tych języków nie był językiem szwedzkim. Po powrocie na jacht mieliśmy okazję podziwiać niecodzienne widowisko: o zachodzie słońca wzdłuż widocznego z mariny olbrzymiego mostu łączącego szwedzkie Malmo z duńską Kopenhagą rozbłysły efektowne fajerwerki. Od miejscowych dowiedzieliśmy się że to z okazji 10-lecia funkcjonowania tego arcydzieła sztuki inżynierskiej.

W piątkowy poranek przy dość silnym południowym wietrze na samym grocie wyruszyliśmy do Kopenhagi. Po drodze mijaliśmy olbrzymią farmę wiatrową na środku Oresundu, potem wzdłuż mostu, którego ogrom mogliśmy podziwiać dopiero z bliska  sunęliśmy baksztagiem ku duńskiej stolicy. Nawigowanie w tym rejonie wymaga sporej koncentracji, pławy torowe, znaki kardynalne, stawy, spory ruch statków – to musiało robić wrażenie na tych , którzy pierwszy raz widzą coś takiego. No i niezapomniane wrażenia – samoloty podchodzące do lądowania na Kopenhaskim lotnisku Kastrup w odstępach dokładnie jednominutowych. Wydawało nam się że zahaczą o nasze maszty, ale oczywiście było to tylko wrażenie.  Zwiedzanie Kopenhagi zaczęliśmy od opłynięcia kanałów portowych. Z wody to hanzeatyckie miasto wygląda naprawdę okazale. Popołudniem zacumowaliśmy w marinie Langelinie położonej w pobliżu słynnej kopenhaskiej Syrenki. Niestety nie dane było nam zobaczyć syrenki na żywo, gdyż została przewieziona na światową wystawę Expo, a w miejscu oryginału stał telebim pokazujący na żywo Syrenkę w … Chinach. Wieczorem na kończącego akurat w ten dzień okrągłe osiemnaście lat „Czołga” czekała niespodzianka: stylowy tort urodzinowy z osiemnastoma „świeczkami” autorstwa Ady i Marcina. Urodzinowa impreza na niewielkim jachcie może nie przypominała wieczoru w klubie, ale też było nieźle. W sumie to szkoda że nie mogliśmy przesiąść się choć na chwilę na stojący nieopodal m/y Octopus – szósty pod względem wielkości jacht motorowy świata – taki pływający prywatny hotel wielkości niedużego promu, no ale cóż solenizant nie rozdał nam wejściówek.

Sobota, to dzień zwiedzania miasta i robienia zakupów. No tak w tym żeglarstwie to jednak najbardziej bolą nogi, a upał coraz mocniej dawał się we znaki, ale widok z wieży kościelnej po pokonaniu ponad 400 schodów – bezcenny – Kopenhaga w całej okazałości u naszych stóp. Wieczorem  wizyta na Nyhavn, gdzie po całodziennym upale orzeźwiły nas chłodzące napoje zakupione w Havnekiosken. I ten niepowtarzalny klimat, te tłumy ludzi z różnych stron świata, mówiących różnymi językami.

Niedzielne przedpołudnie, to zajęcia w podgrupach – bieganie po centrum, zmiana warty przed Pałacem Królewskim (nieco mniej okazała niż w Londynie) i męczący upał. Po obiedzie wychodzimy w morze. Cel – powrót do Kanału Falsterbo. Dopiero po wypłynięciu z miasta temperatura robi się znośna, ale ze względu na słaby wiatr jeszcze długo podpieramy się silnikiem. Wieczorem Polskie radio podało oczekiwane z ciekawością wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich. Do kanału dopłynęliśmy około 22.30. Niestety było to pół godziny po ostatnim planowym otwarciu mostu nad kanałem, co zmusiło nas do przeczekania nocy w porcie.

W poniedziałkowy poranek wyruszyliśmy wzdłuż szwedzkiego wybrzeża w kierunku Bornholmu. Piękna słoneczna pogoda i ciepły południowo-zachodni wiatr o sile 3-40B powodowały iście plażową żeglugę. Co niektórzy nieźle się spiekli. Pod wieczór jednak niebo zaczęło się chmurzyć. Gdy po raz drugi przechodziliśmy „Trasę Marszałkowską” dla statków już każdy wiedział jak ocenić niebezpieczeństwo zderzenia na wodzie. Przed nami wysokie klify Bornholmu i wznoszące się nad nimi ruiny zamku Hammershus, za nami gęstniejące chmury i doganiający nas słaby deszcz. Płyniemy w kierunku stojącej na skalnym przylądku latarni Hammerodde. Po północy mijamy przylądek i kierujemy się do portu w miasteczku Allinge.

Wtorkowy poranek przywitał nas chłodem i silnym zachodnim wiatrem. Spacer po Allinge i niespodzianka – północne wybrzeże Bornholmu jest zupełnie inne niż to znane z Ronne. Skały i wydrążone w nich niewielkie zatłoczone porciki. Korzystając z miejscowych marketów uzupełniamy braki w jachtowej spiżarni i pełną prędkością dochodzącą do 7 węzłów płyniemy w kierunku Christianso. Postanowiliśmy opłynąć wyspę – twierdzę , jednak bez zawijania do portu. Wrażenie jest niesamowite: skaliste brzegi dwóch małych wysepek połączonych kładką wzmocnione są murami obronnymi, na których rozstawione są dziesiątki dział. Ci Szwedzi to faktycznie łatwo nie mieli jak próbowali zdobywać wyspę. Nad całością góruje wieża dawnej twierdzy przerobiona na latarnię morską. Wewnątrz  portu tak ciasno, że nawet gdybyśmy chcieli, to nie było gdzie zaparkować naszego ponad trzynastometrowego „pancernika”. Skierowaliśmy się na południe w kierunku Svaneke. Wiatr chwilami jeszcze przybierał na sile, co powodowało że płynąc półwiatrem rozpędziliśmy się do 8 węzłów. Dotarcie do Svaneke zajęło nam około 1,5 godziny. Port był podobnie zatłoczony jak na Christianso, więc sporo czasu zajęło nam znalezienie bezpiecznego sposobu zacumowania.

Svaneke to miejscowość typowo turystyczna, na uliczkach spotkać można sporo naszych rodaków. Oczywiście wybraliśmy się na spacer po urokliwym miasteczku: wystawy, artystyczna huta szkła, czy wytwórnia cukierków, gdzie można obejrzeć od początku do końca cały proces produkcji, czy ciekawy ewangelicki kościół, to tylko niektóre z odwiedzonych przez nas miejsc. Nie sposób było odmówić sobie przyjemności skosztowania wędzonych ryb w jednej z najbardziej znanych wędzarni na całym Bornholmie. Wieczór spędziliśmy oglądając telewizję w portowej świetlicy, do której każdy płacący za postój jachtu ma prawo wstępu. Z resztą Svaneke odwiedzałem zawsze z przyjemnością gdy byłem w rejonie Bornholmu, a miejscowy Bosman, który zawsze jest przyjaźnie nastawiony naszą kolejną (choć pierwszy raz tak dużym jachtem) wizytę w Svaneke uhonorował zwolnieniem nas z opłaty za postój.

Środowe przedpołudnie spędziliśmy chodząc po Svaneke, a po obiedzie  wypłynęliśmy ku brzegom ojczystym – kierunek Łeba. Pod wieczór zachodni wiatr zaczął tężeć  i wiało 6 0B. Na otwartym morzu objawiało się to sporym rozkołysem i  latającymi po wnętrzu jachtu ruchomymi elementami wyposażenia. Ale tym razem załoga była już uodporniona na morskie bujanie. W nocy musieliśmy uważać na słynne akweny nawigacyjne nr 6 i 6a, na których odbywały się manewry wojskowe.

Gdy wstał świt płynęliśmy już wzdłuż polskiego wybrzeża systematycznie się do niego zbliżając. Wreszcie byliśmy w zasięgu polskiej telefonii. Około południa zacumowaliśmy w największej chyba marinie jachtowej wzdłuż polskiego wybrzeża w Łebie. Miasto przywitało nas upalną pogodą. Korzystając z okazji odwiedziliśmy świetnie wyposażony sklep żeglarski, po czym udaliśmy się na dłuższy spacer do centrum. Szkoda, że piękna marina powstała tak daleko od centrum miasta. Wieczór spędziliśmy na słuchaniu szant w portowej tawernie i dyskusjach o kończącym się  rejsie.

W piątkowy poranek udaliśmy się w ostatni etap rejsu – do Górek Zachodnich. Wiatr był słaby, więc jacht leniwie pokonywał  kolejne mile po gładkiej tafli morza. Najdłużej trwało tradycyjnie minięcie Rozewia, do którego dotarliśmy pod wieczór. Wiatr mało  jeszcze osłabł, i w dodatku zaczął kręcić. Przez czterogodzinną wachtę upłynęliśmy całe 2 mile. Nad ranem wobec braku widocznych oznak poprawy warunków wietrznych przeszliśmy na napęd mechaniczny, z pomocą którego przed południem dotarliśmy do macierzystego portu.   Pozostało tylko sklarować jacht (bosman był pod wrażeniem), uzupełnić formalności (dziennik jachtowy, opinie – rzecz jasna pozytywne, wpisy do książeczek) i wyokrętować się. Wszyscy uczestnicy rejsu twierdzili i twierdzą nadal, że gdyby tak ktoś przyszedł i zapytał: stary, czy masz czas, to oczywiście płyną w kolejny rejs.

Podobne wpisy

  • Regaty Pamięci 2009

    W dniach 19 i 20 września 2009r. w Pieczyskach nrozegrano X jubileuszowe Regaty Pamięci poświęcone pamięci znanych bydgoskich żeglarzy, którzy odeszli na wieczną wachtę. Głównym organizatorem regat w tym roku był Wojskowy Klub Żeglarski „Pasat”. 

    regpam09.jpg

      Blisko 50 załóg stawiło się na uroczystym otwarciu regat w sobotni poranek. Oprócz stałych bywalców znad Zalewu Koronowskiego gościliśmy załogi jachtów uczestniczących w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych. Po godz 11.00 przy pięknej pogodzie i nieco kapryśnym wietrze, którego zmiany opóźniły start do pierwszego wyścigu, rozegrano trzy punktowane wyścigi w klasach: Omega, Orion,  Venus, T-1, T-2, T-3 oraz Open. W dniu 20 września o godzinie 10.00 rozegrano czwarty wyścig, tym razem długodystansowy na trasie Pieczyska – Wielonek – Pieczyska. Regaty przebiegały bezpiecznie w sportowej atmosferze. 

    Wyniki regat w poszczególnych klasach:

      klasa Omega  

    miejscejachtsternik
    IPOL-66Tadeusz Grajewski
    IICichaTadeusz Wierczewski
    IIIMRU 504Krzysztof Markiewicz
    4113Michał Wieszok
    5b.n.Marta Kossakowska
    6224Wiktor Wnuk
    7b.n.Krzysztof Laskowski
    8BD-225Jerzy Kania

      Klasa Orion 

    miejscejachtsternik
    ICZ-00026Zdzisław Koszykowski
    IIBD-475Marcin Łażewski
    IIIBD-317Bogumił Bąk
    4BD-318Adrianna Czajkowska


      Klasa Venus 

    miejscejachtsternik
    IBD-4Romuald Galor
    IIBD-141Marcin Peczka
    IIIBD-757Maciej Jaworski
    4BD-508Narcyz Siewert
    5BD-11Grażyna Małkiewicz

      Klasa T-1

    miejscejachtsternik
    IPOL-5858Krzysztof Trześniewski
    IIPOL-80Maciej Grodzki
    IIICZT-006Andrzej Rygielski
    4POL-4401Jacek Laskowski
    5POL-7111Ryszard Kowalski
    6C-600Kazimierz Busse
    7VE-1900Andrzej Krupicz
    857Henryk Czaplicki
    9Dobry DomPaweł Jacuk

      klasa T-2

    miejscejachtsternik
    IPOL-10100Jacek Olubiński
    IIVC-1311Piotr Budzianowski
    IIIMagicAdam Dudziak
    4POL-5159Mirosław Rygielski
    5MarlinWojciech Szychowiak
    6KropeczkaJakub Piechocki
    79443Wiesław Paterski
    8InotisPiotr Jurkowski
    9SharkJanusz Kapałka
    10BD-826Edward Radek

      Klasa T- 3

    miejscejachtsternik
    IBD-521Adam Niedźwiedzki
    IIRZ-376Andrzej Jarosz
    IIINo NameAndrzej Skoczylas
    4Nova IIAndrzej Sikorski
    5NicoleWłodzimierz Palmowski
    6CZ-0052Marek Maciejewski

      Klasa Open

    miejscejachtsternik
    IPOL-18Jerzy Nagórski
    IIStarrKrzysztof Myk
    IIIEuropaBartosz Markiewicz
    4POL-20Bartosz Kowalski
    5112Andrzej Strzyżowski
    6223Myk Alina

    W sobotni wieczór uczestnicy regat spotkali się przy ognisku przy muzyce Kapeli Chełmińskiej oraz Macieja Cichańskiego. Po zakończeniu wszystkich wyścigów przyszedł czas na uroczyste podsumowanie regat i wręczenie pucharów, dyplomów i upominków dla zwycięskich załóg. Puchary i nagrody ufundowali: Prezydent Miasta Bydgoszczy, RTW Bydgostia, Urszula Jarecka, WOPR, Leszek Krause, WKŻ Pasat oraz Bydgoski Klub Żeglarski. 

    Składamy wyrazy podziękowania tym wszystkim, którzy przyczynili się do sprawnego przeprowadzenia regat – w szczególności: sędziemu Jackowi Firkowskiemu, Tadeuszowi Mrozek, Agnieszce Przepierskiej, Zdzisławowi Skorupskiemu, Maciejowi Cichańskiemu, ratownikom WOPR Mieczysławowi Bartnikowi i Adamowi Kamińskiemu, policjantom z  Wydziału Prewencji KMP w Bydgoszczy ml. asp. Arkadiuszowi Studzińskiemu oraz st. sierż. Przemysławowi Barańskiemu. 

  • Bal Żeglarza 2008

    19 stycznia 2008 w restauracji Uniwersyteckiej odbył się doroczny Bal Żeglarza

    Bal to rekordowy – bawiło się 410 osób – żeglarzy i sympatyków żeglarstwa z całej Polski. Reprezentowane były kluby żeglaqrskie:

    • WKŻ Pasat
    • Bydgoski Klub Żeglarski
    • KŻ Romet
    • Przystań Rodzinna Tazbirowo
    • KŻ Bractwo Wodne z Legnicy
      oraz prywatni armatorzy.

    Organizatorzy zapewnili moc niespodzianek i pozyskali liczną rzeszę sponsorów. W trakcie balu wśród uczestników losowane były nagrody ufundowane przez sponsorów. Główną nagrodą był rower trójkołowy ufundowany przez producenta Teofila Bagińskiego – dyre ktora firmy Tolek z Chocenia. Lornetkę ufundował Komandor WKŻ Pasat Andrzej Krupski. Leszek Lewiński (Exim) ufundował zaproszenia na zabiegi rehabilitacyjne i glukometry, Waldemar Matuszak (MAT) – 10 zaproszeń na rejsy Zgłowiędą po Zalewie Koronowskim, Prezes firmy Avena – 10 apteczek, Wiesława Kruczkowska właścicielka salonukosmetycznego – zaproszenie na usługi pielęgnacyjne, producent czapek Jerzy Szychowiak przekazał czapki, a Janusz Zamyślewski – właściciel lecznicy weterynaryjnej CHIRON – zaproszenie na wizytę profilaktyczną ze zwierzakiem. Jedną z atrakcji był pyszny tort wykonany przez cukiernię Sowa. Odbyły się liczne konkursy, taniec w wykonaniu mistrzowskiej pary i wiele innych atrakcji. Wszyscy bawili się do białego rana w szampańskim nastroju przy muzyce wykonywanej przez zespół Express Duo+.
    Bal prowadzili: Waldemar Matuszak i Agnieszka Przepierska. Do zobaczenia za rok! Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z balu

  • Sezon 2022 za nami

    22 pażdziernika członkowie Pasatu spotkali się w Pieczyskach, aby oficjalnie opuścić banderę oznajmiając zakończenie sezonu nawigacyjnego. Komandor w imieniu Zarządu OŻ PTTK PASAT podsumował krótko mijający sezon i podziękował tym członkom, którzy swoim zaangażowaniem przyczynili się do funkcjonowania portu, szczególnie Bosmanowi kol. Romualdowi Galorowi, Zenonowi Bielunowi oraz tym, którzy przyczynili się do udanej organizacji imprez – Regat Pamięci, Regat o Puchar OŻ PTTK PASAT.

    Komandor zaprosił również członków i sympatyków Oddziału na planowane tradycyjne spotkania Andrzejkowe i Świąteczne na przystań w Brdyujściu, które pozwalają braci żeglarskiej integrować się również poza sezonem nawigacyjnym.

    Po uroczystym opuszczeniu bandery uczestnicy spotkania spotkali się pod wiatą biesiadując przy potrawach z grilla serwowanych tym razem przez Elżbietę i Jarosława Zagdanów. Piękna jesienna pogoda sprzyja jeszcze aktywności żeglarskiej, ale kalendarz jest nieubłagany. Choć niektóre jachty wciąż stoją przy pomostach, czas powiedzieć: do zobaczenia w sezonie 2023.

  • Regaty Wojskowe 2011

    15 sierpnia 2011roku w Dzień Wojska Polskiego już po raz 41 zostały zorganizowane przez WKŻ Pasat regaty żeglarskie o Puchar Kierownika Klubu Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz Prezesa Oddziału PTTK. Po raz czwarty rozegrano Regaty Młodzieżowe – odrębnie punktowane klasy dla młodych adeptów żeglarstwa. 

    regwoj1101.gif

      Regaty zostały rozegrane na akwenie Zalewu Koronowskiego. W zawodach startowało ok. 70 żeglarzy na 24 jachtach. Dopisała piękna żeglarska pogoda – wiatr wiejący w granicach 2 – 3 stopni w skali Beauforta  zapewniał  bezpieczną i skutteczną żeglugę. Sędzią Głównym zawodów  była  Agnieszka Reiwer – Przepierska.

    Rozegrano trzy punktowane wyścigi w klasach: Omega, Orion, T-1, T-2 oraz T-3. Oddzielnie w ramach Ogólnopolskich Regat Młodzieżowych  klasyfikowane były załogi młodzieżowe startujace w klasach Omega i Orion. Po zakończeniu wyscigów uczestnicy mogli posilić się wojskową grochówką. Krótko po godzinie 17.00 Prezes Oddziału PTTK Edward Kozanowski oraz Komandor WKŻ Pasat Andrzej Krupski wręczyli zwycięzcom w poszczególnych klasach puchary i dyplomy. Dla załóg młodzieżowych Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego ufundował dodatkowo atrakcyjne upominki. Wyniki regat w poszczególnych klasach:

    Regaty Młodzieżowe Klasa OMEGA

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  WKŻ Pasat  BD-303  Urbański Marcin
    Młynarczyk Anna 
    Jonak Adrian
    1  4  1  6  I  
    2  WKŻ Pasat  BD-762  Kirejczyk Marcin
    Kantorska Karolina 
    Skórcz Jakub
    2  2  2  6  II  
    3  WKŻ Pasat  ROMA  Ławniczak Marcin
    Oryl Weronika
    Wnuk Magdalena
    3  3  3  9  III  
    4  WKŻ Pasat  Ula  Mindykowski Zbigniew
    Dołkowski Michał
    Demyda Michał 
    4  1  5  10  IV  
    5  WKŻ Pasat  BD-585  Martynelis Jakub
    Kruszczyńska Aleksandra
    Gronowski Łukasz
    5  5  4  14  V  

    Regaty Młodzieżowe Klasa ORION

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    WKŻ Pasat BD-21 Walkowiak Rafał
    Witucka Paulina 
     2  WKŻ Pasat  BD-318  Prokopiak Rafał 
    Bazela Dawid 
    Błaszczak Mirosław 
    2  2  2  6  II  
     3  WKŻ Pasat  BD-317  Rogalska Joanna 
    Nowak Piotr 
    Adamowicz Martyna
    3  3III 

    Klasa OMEGA

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  Viking Człuchów   POL-130  Kalinowski Stefan 
    Kalinowski Mikołaj 
    Lenarcik Adam
    1  1  1  3  I  
    2  WKŻ Pasat  Koga  Galor Romuald 
    Kowalski Wojciech
    Jankowska Kamila 
    2  2  2  6  II  
    3  WKŻ Pasat  Cicha  Wierczewski Tadeusz 
    Błażejczak Tomasz
    Błażejczak Żaneta
    3  3  3  9  III  
     4   WKŻ Pasat   CZ-0045  Laskowski Krzysztof
    Konklewska Monika 
    Jarząb Piotr 
     4  4    12   IV  

    Klasa ORION

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    Hals PTTKCZ 00026Koszykowski Marcin
    Koszykowski Zdzisław
    2  WKŻ Pasat  BD-475  Łażewski Marcin 
    Sulewski Mariusz 
    Jackowska Monika
    2  2  2  6  II  

    Klasa T-1

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  KŻ Wind  C-600   Busse Kazimierz 
    Paczos Wiesław
    Paczos Kamil 
    1  1  1  3  I  
    2  WKŻ Pasat  POL-4401  Laskowski Jacek 
    Kossakowska Marta
    Krymska Katarzyna
    2  2  2  6  II  
     3    WKŻ Pasat   VE 1900  Fiutowski Wiesław
    Smyk Janusz 
    Fiutowski Lesław 
    Fiutowska Wiktoria 
    3  3   3   9  III   
     4 WKŻ Pasat Wiewióra  Brzeziński Krzysztof
    Lewandowska Anna 
    12 IV 

    Klasa T-2

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    WKŻ Pasat POL-5159 Rygielski Mirosław 
    Rygielski Wojciech 
    WKŻ Pasat BD-500 Kleydziński Wojciech
    Kleydziński Patryk
    II 
     3 niezrzesz.b/nPasternacki Robert 
    Pasternacki Dariusz 
    3148III
     4  BKŻ   Shark   Kapalka Janusz 
    Wnuk Wiktor 
    Szeląg Tomasz 
    43310IV

    Klasa T-3

    lp. klub nr jachtu nazwisko i imię   wyścig 1wyścig 2wyścig 3wynik ostatecznymiejsce 
    1  BKŻ  RZ-376  Jarosz Andrzej
    Myk Krzysztof
    Myk Agata
    1  1  1  3  I  
    2   WKŻ Pasat   PZ-1022   Chorążewicz Robert
    Jacuk Paweł
    Kleydzińska Bogusława
    Hejlasz Zofia
    2   2   2   6   II   

    regwoj1102.gif

    W imieniu organizatorów dziękujemy wszystkim uczestnikom za sportową postawę i bezpieczną żeglugę w duchu fair play.   Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do sprawnej organizacji imprezy, szczególnie Agnieszce Przepierskiej, Andrzejowi Krupskiemu, Tadeuszowi Mrozek, Piotrowi Lawer, ratownikom WOPR, policjantom z posterunku Polcji Wodnej w Pieczyskach. Zapraszamy wszystkich do udziału w przyszłorocznych regatach wojskowych.                   

  • 36 Bal Żeglarza

    Tradycyjnie juz po raz 36 żeglarze i nie tylko spotkali się 23 stycznia 2010r na Wielkim Balu Żeglarza zorganizowanym przez WKŻ Pasat i Oddział PTTK przy klubie POW. Bal już po raz czwarty z kolei odbył się w Restauracji Uniwersyteckiej. Bawiło się około 260 osób z różnych klubów żeglarskich (Pasat, Bydgoski Klub Żeglarski, Szkwał, Keja Lipkusz, Przystań Rodzinna Tazbirowo), prywatni armatorzy, a także amatorzy innych rodzajów aktywności turystycznej: płetwonurkowie, kajakarze, KTA Wędrowiec.

    Bal prowadzili Agnieszka Przepierska oraz Edward Kozanowski przy aktywnym udziale Doroty i Andrzeja Krupskich. Do tańca przygrywał zespól Express Duo Plus, a żeglarską atmosferę w rytmie szant zapewnił Maciej Cichański. Do niewątpliwych atrakcji należały: mini recital operetkowy, rejs parostatkiem i wizyta samego Elvisa, które to atrakcje przygotował uczestnikom Krzysztof Filasiński. Odbyły się również konkursy, w których można było wykazać się umiejętnościami tanecznymi, wokalnymi oraz talentem poetyckim. Jak co roku odbyła sie loteria fantowa, z której dochód przeznaczony w tym roku zostanie na budowę nowej świetlicy w porcie jachtowym w Pieczyskach. Sponsorzy fantów, którym serdecznie dziękujemy, zostali wyróżnieni podczas balu okolicznościowymi pucharami.  

    Jak nalezy tańczyć pokazała uczestnikom balu mistrzowska młodzieżowa para tancerzy. Spośród atrakcji kulinarnych należy wymienić okazały tort z logo WKŻ Pasat wykonany przez Cukiernię Adama Sowy, oraz pieczonego indyka przygotowanego przez gospodarzy imprezy – Z.G. Lewiccy.

    Wszystkie te atrakcje spowodowały, że uczestnicy świetnie się bawili do samego rana i we wspaniałych nastrojach opuszczali bal, żałując że to już koniec.)

    Do zobaczenia za rok na 37 Balu Żeglarza!

Dodaj komentarz